Ostatnio Polską wstrząsnął wypadek, dokładniej mówiąc: panika, na jednej z bydgoskich uczelni, gdzie to w przejściu między budynkami zrobiło się zbyt tłoczno, powstał chaos, powybijane zostały szyby, ludzie krzyczeli, skakali przez okna, mdleli i tratowali innych. Zginęły dwie osoby, kilkanaście zostało rannych.

Człowiek jest zwierzęciem stadnym, gdy nie wie, co ma czynić, naśladuje innych. W panice zaś nie myśli. Można założyć, że gdyby byłoby tam kilka trzeźwo myślących osób, do tragedii by nie doszło. Bo wbrew wszystkiemu, studenci sami sobie są winni. Oczywiście, była ochrona. Ale ona tylko wywołała większy rozgardiasz.

W jednym z telewizyjnych wywiadów z rektorem uczelni zwróciłam uwagę na to, że deklaruje się on o swej niewiedzy w biletowaniu imprezy. Powtarza to w kółko i w kółko, kiedyś zrobi się z tego całkiem wielkie błędne koło. Pani dziennikarka natomiast zadaje pytanie o wzięciu odpowiedzialności za poszkodowane dzieci (!), szczególnie tych martwych oraz czy podda się do dymisji. Przez wypadek, przypadkową tragedię do dymisji? Pierwszy absurd. Drugi zaś to nazwanie dorosłych ludzi dziećmi. Co się wyprawia w tym kraju.. Utwierdza mnie to tylko i wyłącznie w przekonaniu, że media bardzo dobrze manipulują społeczeństwem, po reakcjach z for internetowych ponadto zauważam, że ci niemający własnego zdania, naprawdę w to wierzą.

Sprawę bada prokuratura. A znając przepisy prawne naszego państwa, jeszcze może być zabawnie.

Magda Szmitka

Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że więcej czasu spędzamy na siedzeniu przy komputerze, niż na spaniu.
Facebook staje się częścią naszego życia.
Niby nie jesteśmy uzależnieni, ale czy nie interesuje nas, że ktoś dodał zdjęcie i nas oznaczył? Albo ile mamy lajków pod ostatnim profilowym? Czy jakiś ładny chłopak do Nas napisał? Albo czy ulubiony zespół opublikował nowy post…
Ile czasu dziennie Polacy ślęczą przed wynalazkami techniki? Tyle tego teraz.
Telefony dotykowe, telewizory, komputery, laptopy, tablety. Nawet przez zegarki można teraz zrobić!
Twierdzę jednak, że : co za dużo, to nie zdrowo!
Przeprowadziłam w szkole ankietę, która pokazuje, że co 5 z badanych siedzi w sieci od 3 – 5 godzin.
Możliwość dostępu do sieci w różnych miejscach cenią sobie najbardziej młodzi ludzie.
Tylko 16 % ankietowanych twierdzi, że wchodzi w internet tylko po to, aby poszukiwać informacji.
Ja sama przesiaduję w internecie, aby z nudów posurfować.
Ale czy warto? Jest Nowy Rok.
Wyjrzyjcie przez okno. Czy świat nie jest piękny?
Mamy zimę. Pójdźmy na dwór, porzucajmy śnieżkami. Wróćmy do dzieciństwa.
Moim postanowieniem noworocznym jest, aby skończyć z tym sztucznym światem w sieci.
Zanim się nie obejrzysz, będziesz mieć 10, 15, 20 lat…
A praktycznie każdy młody człowiek siedzi 24 h w necie.
Teraz, kiedy jeszcze jesteś młody wyłącz komputer, i wyjdź na dwór!
Tylko pięknych rzeczy skrywa Nasz świat, które tylko czekają, abyś je poznał…
Julia Szymańska. Lat 13.

Cały świat zdaje się być zszokowany środowym zamachem terrorystycznym jaki miał miejsce w redakcji francuskiego pisma satyrycznego „Charlie Hebdo”. Pytanie, które dręczy miliony, pytanie o winnego tej katastrofy, wydaje się nie mieć jednej odpowiedzi…
Oczywiście, ludzie, którzy zginęli, nie zasługiwali na śmierć, ale warto zastanowić się czy aby zbyt odważnie nie igrali z ogniem? Czy aby nie zrobili jednego kroku za daleko? Kroku, który zadecydował o ich być albo nie być. Kroku, który odebrał im to, co mieli najważniejsze… Odebrał im życie.
Wszyscy wiemy jak radykalni potrafią być islamiści. Wiemy też, jak bardzo potrafią się posunąć, aby bronić swojej religii. Czy naprawdę francuskie pismo nie ma innych tematów do sparodiowania jak tylko Allah czy Mahomet? Czy walka o wolność słowa warta jest tego, aby cierpieli niewinni? Czy zamiast akceptacji odmienności trzeba ową odmienność od razu wyśmiewać?
Jak mówiłam, nikt z nas nie potrafi znaleźć odpowiedzi na te pytania. Wszyscy za to łączą się w akcji „Je suis Charlie”. Umieszczają zdjęcia, za pomocą których chcą pokazać, że solidaryzują się z ofiarami.
Przepraszam, jednak nie wszyscy. Pan Janusz Korwin-Mikke jak zawsze idzie pod prąd. Wprawiając w zdumienie europosłów z Brukseli, zaprezentował on swoje przekonania w sposób dosadny. Na ekranie swojego laptopa umieścił napis w języku angielskim: „Nie jestem Charlie. Jestem za karą śmierci”.
Mimo że jego postawa szokuje, w jakimś stopniu jestem w stanie ją zrozumieć. Szczególnie wtedy, gdy słyszę, że francuska gazeta nie potrafi uczyć się na błędach i już planuje umieszczenie kolejnych karykatur Mahometa w nadchodzącym wydaniu „Charlie Hebdo”.
Odwaga to czy już zwyczajna głupota?

Anna Woźniak

Każdy z nas słyszał, co dzieje się za naszą wschodnią granicą. Rewolucja, walka
o wolność, Kijowski Majdan – to hasła, które ostatnio słyszymy bardzo często w mediach.

Polaków bardzo poruszył los walczących na Majdanie. Nasz szef dyplomacji zagranicznej też nie był obojętny na los narodu ukraińskiego, on w dużym stopniu przyczynił się do podpisania porozumienia w Kijowie, po którym przestali ginąć ludzie. Lecz i tak w walce na Majdanie zginęły 84 osoby, a wiele z nich zostało rannych. Zadziwia mnie to, jak ludzie, tak naprawdę obcy dla siebie, mogą zmobilizować się do walki o przyszłość narodu i o zapewnienie lepszej przyszłości następnym pokoleniom.

Wojna domowa na Ukrainie bardzo osłabiła państwo, z czego skorzystał prezydent Rosji – Władimir Putin. On, bacznie obserwując, co dzieje się za jego zachodnią granicą, wysłał wojsko na Krym. Teraz Ukraińców i Rosjan dzieli wąska krawędź od wojny. Ja, oglądając wiadomości, mam całkiem inne zdanie niż większość polityków. Jak wiemy historia lubi się powtarzać. My nie jesteśmy bogatym państwem, a mimo to pomagamy Ukrainie, sami opancerzamy się jak na III wojnę światową. Lecz przystańmy trochę i pomyślmy, czy nie lepiej jest zająć się gospodarką państwa i podnieść naszą opinię na arenie międzynarodowej. Jestem realistką, Ukraina już przegrała tę wojnę, a my nie mamy co rywalizować z Rosją. Rosja i tak stawia nam duże stawki za gaz, płacimy 526 $ za tys. m3, a przykładowo Francja 394 $ za tys. m3. Rosja traktuje gaz jak element gry politycznej.
Nasz import jest w bardzo dużej mierze oparty o Rosję. Jeżeli stracimy kontakt z rosyjską gospodarką, nasze państwo dużo na tym straci.

Oczywiście niech Ukraińcy walczą o wolność i o przyszłość kraju, lecz my powinniśmy zachować neutralność w tym konflikcie.
Karolina Klajn

Polska zaangażowała się w kryzys na Ukrainie już od pierwszych dni działań na Majdanie. Nie da się dziś nie żyć wydarzeniami zza wschodniej granicy. Czy III wojna światowa już się zaczęła i właśnie trwa. czy dopiero nadejdzie? Spotkania, rozmowy i narady nie mają końca. Odnoszę wrażenie, że z dnia na dzień konflikt między Rosją a Ukrainą tylko się zaostrza. Rosyjska telewizja państwowa oskarżyła nasz kraj o współorganizację „przewrotu” na Ukrainie. Wzmocnienie charakteru wypowiedzi udało się osiągnąć dzięki słowom szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, który oświadczył, że radykałowie z Majdanu byli szkoleni w naszym kraju. Z kolei niemiecka prasa zarzuciła Polsce wykorzystywanie kryzysu na Ukrainie do osiągania własnych celów w unijnej polityce klimatycznej. Bez odpowiedzi nie pozostało zwiększenie sił NATO w Polsce. Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenko poprosił Rosję o przysłanie dodatkowych samolotów do swojego kraju. Kto nakręcił to błędne koło? Winnych ciężko będzie znaleźć, ponieważ każdy kij ma dwa końce.
Gra toczyć się będzie jak zawsze o władzę. Niestety, to obywatele staną się w tej grze pionkami, które tak łatwo zmieść z szachownicy. Co przeraża nas bardziej: czy myślenie o cierpieniu niewinnych obywateli Ukrainy, czy odległość między Polską a sąsiadującym krajem? Obie kwestie są niezwykle ważne. Jako idealistka jestem przekonana, że każdemu człowiekowi na naszej planecie powinno zależeć na życiu w spokoju. W Polsce wielu internautów radzi, w co warto jest się zaopatrzyć, aby przetrwać podczas ewentualnej III wojny światowej. Czy konflikt na Krymie może skończyć się aż tak tragicznie?

Kinga Marzec

Nie da się dziś nie żyć wydarzeniami na Ukrainie. Czy III wojna światowa już się zaczęła i właśnie trwa czy dopiero nadejdzie jej początek? Przeróżni prorocy snują różne wizje naszej przyszłości. Oprócz proroków „stacjonarnych” pojawia się coraz więcej apokaliptycznych myśli, które z łatwością można znaleźć w Internecie. Nawet młodzież, która dotychczas nie interesowała się losami kraju i świata, każdego dnia, surfując w sieci, jest otaczana informacjami dotyczącymi Ukrainy.

Co przeraża nas bardziej: myślenie o cierpieniu niewinnych obywateli Ukrainy czy odległość między Polską a sąsiadującym krajem? Obie kwestie są niezwykle ważne. Jako idealistka jestem przekonana, że każdemu człowiekowi na naszej planecie powinno zależeć na życiu w spokoju. Gra toczyć się będzie jak zawsze o władzę. Niestety to obywatele staną się w tej grze pionkami, które tak łatwo zmieść z szachownicy. Słowa wsparcia i wszelkiego rodzaju porady sypią się ze wszystkich stron świata. W Polsce wielu internautów radzi, w co warto jest się zaopatrzyć, aby przetrwać podczas ewentualnej III wojny światowej. Czy konflikt na Krymie może skończyć się aż tak tragicznie?

Na nadzwyczajnym szczycie Unii Europejskiej, który został zwołanym w związku ze sprawami na Krymie zapadły już ważne decyzje. Póki co UE ma podpisać z Ukrainą część umowy stowarzyszeniowej przed prezydenckimi wyborami. Oprócz tego zawieszone zostaną rozmowy o wizach dla Rosjan. Barack Obama ostrzegł już Władimira Putina, że celem ogłoszonych przez Biały Dom sankcji jest poniesienie kosztów przez Rosję i osoby odpowiedzialne za sytuację na Krymie. Zbliża się termin 16 marca, kiedy to ma się odbyć referendum w sprawie autonomii Krymu. Barack Obama uznał takie referendum za pogwałcenie prawa międzynarodowego.

I jak w tej sytuacji ma odnaleźć się typowy Kowalski? Z pewnością będzie śledzić wszystkie informacji dotyczące Ukrainy. Nie pozostaje mu też nic innego, jak nadzieja, która podobno umiera ostatnia, na to, że III wojna światowa jeszcze nie wybuchła i nie wybuchnie. Co ma zrobić typowy Ukrainiec? I oto jest pytanie…

Kinga Marzec

Janosik – postać kontrowersyjna. Z jednej strony obrońca słabych, nadzwyczajny posłaniec, którego celem jest pomoc innym i zapewnienie im samych dobrodziejstw. Jego drugie oblicze mówi zaś o złodziejstwie, postępowaniu niezgodnym ze sprawiedliwością i prawym zachowaniem. Co lepsze? To pytanie ciągle pozostaje bez odpowiedzi.

Jeszcze do niedawna w Polsce obowiązywało pojęcie związane z tym zbójnikiem, a mianowicie „janosikowe”. Polegało na tym, że bogatsze obszary w naszym kraju miały oddawać część swoich pieniędzy na konto pozostałych regionów, aby w ten sposób poprawić ich kondycję finansową. Taka ideologia miała miejsce w polskiej polityce. Podkreślam słowo „miała”, bowiem w ostatnich dniach Trybunał Konstytucyjny osądził, iż takie rozumowanie jest błędne. W ten sposób województwo mazowieckie bankrutuje, czyli działanie to mija się z celem. Co prawda chwali się taka postawa, polegająca na pomocy potrzebującym samorządom, jednak ten program w moim przekonaniu nie został dobrze opracowany. Każdy przyzna mi rację, że nie ma sensu we wspomaganiu mniejszych obszarów, kiedy to samemu wpada się w coraz większe kłopoty, przynajmniej z politycznego punktu widzenia. Marszałek Mazowsza Adam Struzik odetchnął z ulgą, bowiem wyrok Trybunału Konstytucyjnego daje nadzieję, że centrum Polski choć trochę wykaraska się z trudności powstałych podczas tej pomocy.

To paradoksalne, bowiem wspieranie innych na różnych polach zawsze powinno się dobrze kojarzyć, jednak widać wyraźne, że w tym przypadku tak nie jest. Całe szczęście, że „janosikowe” odchodzi w zapomnienie, bowiem nie jest przyjemne patrzenie na pogrążające się w długach regiony Polski.

Ewelina Wielechowska

Wiemy, że dzisiejsi politycy uważają, iż są idealnymi rządzącymi, że troszczą się o państwo. Jednak ile w tym prawdy!?

Uważają, że dobrym pomysłem na zajęcie lepszego (a zarazem lepiej płatnego) stanowiska jest zabłyśnięcie. Faktycznie, to dobry pomysł, ale zależy jeszcze o jakim błyśnięciu mowa!

Kilka tygodni temu p. Janusz Palikot zaproponował przyjęcie ustawy mającej na celu pozwolić już trzynastolatkom (!) głosować na przyszłego posła! Logiczny pomysł? Nie wydaje mi się. Mam trzynaście lat, chodzę do klasy szóstej, więc wg p. Palikota ja i moi rówieśnicy moglibyśmy już głosować.

Niestety, prawda jest taka, że 12 mojej klasy nie orientuje się, kto w naszym kraju jest premierem. Sądzę, że dzieje się tak, gdyż rodzice inwestują dziś w tablety i nowe telefony dla swoich pociech zamiast w tak podstawową i ważną wiedzę. Lecz przejdźmy do setna sprawy. Więc jeśli nie wiemy kto jest premierem to skąd mamy posiadać wiedzę o posłach!

Jednym słowem takie wybory mogłyby być w sumie nieważne, gdyż większość nastolatków pewnie na karcie do głosowania zaznaczyłby startującego, który ma np. fajne nazwisko lub który najmodniej się ubiera.

I osoby z taką wiedzą mają przyczynić się do wyboru składu sejmu, o losie państwa?! P. Palikot pewnie nie ma za dużego kontaktu z młodzieżą, skoro chciał wprowadzić taką ustawę.

Zadaję sobie pytanie, czy Pan Palikot troszczy się o sprawy Polaków? A może o zabłyśnięcie, albo o wystarczającą pensję?

I takie osoby mają zajmować się naszym WSPÓLNYM państwem?

Ania Jóźwiak, 13 lat