Bajki grubymi nićmi szyte – Tamara Pawlik, 18 lat

Dawno, dawno temu, no może nie aż tak dawno, jakby mogło się wydawać, grupka dzieci: mały Lech, Jaruś (co to pieprzyk miał) i Andrew, bawili się w piaskownicy przy ulicy Wiejskiej. Chłopcy ci siali postrach wśród innych maluchów, w oczach których byli wodzami. Doborowo wybrali elitę pomagającą im w zarządzaniu ferajną. I tak oto Lech stał się głową, Jaruś szyją, a Andrew kulą u nogi. Romek z innego osiedla zajął się zaś szkoleniem młodszych, którzy w przyszłości może zajmą ich miejsce ( o ile to w ogóle możliwe). Chłopcy wyrzucali inne dzieci z piaskownicy, oglądali je w lusterku, robili zamieszanie, próbowali budować szklane domki z piasku.

Pewnego dnia jednak mały Andrew, czerwony ze złości (a może i tak bardzo opalony?), zabrał swoje zabawki i w akcie samoobrony przed kolegami poszedł do domu. Tata Rydzyka powiedział, że Jaruś i Lech buchnęli księżyc i Andrew dowiedział się o tym, dlatego też obraził ich brzydko. Lech i Jaruś zostali sami i nie pomogła im nawet Zyta, która wróciła do piaskownicy. Jaruś, jako że miał głowę nie od parady, zaczął kombinować za dwóch. Jego czuj mówił mu, że nie będą już z bratem rządzić piaskownicą, tak jak wcześniej. Szukał zatem towarzyszy wśród innych dzieci i szuka do tej pory.

Tymczasem, nieopodal, żyje sobie mały, zapomniany Donald, który też marzył o prawie do największej łopatki w piaskownicy, ale mu nie wyszło. Może mu POtem wyjdzie?

Może Jaruś spisze się na medal i dostrzeże go, a wtedy powstałaby nowa bajka o Kaczorze (i) Donaldzie?

A sympatia do Romusia wzrasta

Tamara Pawlik, 18 lat

Comments

comments

Dodaj komentarz