Bal prezydencki z kaczuchami w tle – Krzysztof Pyzia

Na 11 listopada zaplanowano wielki bal prezydencki. Mają się na nim pojawić najważniejsze osobistości z całego świata. Wśród zaproszonych jest m.in. rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew. Głównym elementem uroczystości jest polonez, który rozpocznie wieelki baaal! Co ciekawe w pierwszej parze ma iść sam prezydent Lech Kaczyński.

Szkoda, że tylko uwzględniono poloneza. Przecież Polacy w swojej „karcie ulubionych tańców” mają tyle przytupów, że byłoby w czym wybierać. Jednak najbardziej mi żal kaczuch! Otóż to! Wystarczy sobie wyobrazić jaką frajdę mieliby politycy w momencie wykonywania kaczuch. Gdyby jeszcze do tego zaczęli kwakać – zabawa byłaby przecudna. Miedwiediew czy nawet Putin tańczący kaczuchy razem z Bushem i Kaczyńskim mogliby stanowić zgrany duet. A po takich wygibasach łatwiej dojść do porozumienia. Mało tego! Dopiero taki „dream team” miałby siłę przebicia podczas negocjacji. Dodatkowo w razie problemów „kaczy duet” mógłby wyjść na środek sali, zatańczyć, po czym przystąpić do dalszych negocjacji. Wtedy na pewno zwiększyłyby się szanse na odniesienie sukcesu.

Trzeba przyznać, że bal wzbudza spore kontrowersje, a nawet rozpala ciekawe dyskusje. Chociażby ostatnio u mnie w szkole na lekcji WOS-u. Kiedy rozgorzała rozmowa na temat organizacji wspomnianej uroczystości, okazało się, że większość osób jest przeciwna tej imprezie. Ja również jestem przeciwny. Co innego gdybym był zaproszony – wtedy byłbym za! W końcu jak szaleć, to na całego! Natomiast nie sądzę, aby na balu pojawił się George Bush, czy też Dmitrij Miedwiediew. Przecież oni nie potrafią tańczyć poloneza (albo fiata – jak kto woli). Zgadzam się – pomysł jest ciekawy, ale co z tego, skoro jest mało realny.  Przypuszczam, że większość najważniejszych przywódców świata zignoruje ten bal i nie pojawi się na nim. Ale przylecą za to do Polski na pewno prezydent Madagaskaru, Mozambiku, Togo, a może nawet – uwaga! – prezydent Wybrzeża Kości Słoniowej!  O ile oczywiście zostały im wysłane zaproszenia.

Lepiej by było, gdyby prezydent skupił się bardziej na ustawach, a nie zacierał tylko ręce w oczekiwaniu na rządowe projekty, które po raz kolejny zawetuje. Mimo wszystko miejmy nadzieję, że moje przepowiednie się nie spełnią i 11 listopada zjawi się w Polsce prawdziwa polityczna śmietanka z całego kraju. Oby tylko nie była przeterminowana, bo chociażby byłego prezydenta Francji Jacquesa Chiraca Polska nie potrzebuje tak mocno jak obecnego prezydenta Nicolasa Sarkozyego. 

 

Krzysztof Pyzia

Comments

comments

Dodaj komentarz