Bal wszystkich ważnych – Klaudia Orska

 

Który z dzisiejszych romantyków nie marzy o balu? – Kobietach w wytwornych sukniach, wykwintnych potrawach, wytrawnych winach, parach schodzących po krętych schodach? Lekkiej muzyce – dodającej uroku chwilom unoszenia się nad parkietem? Może właśnie taką duszę romantyka ma prezydent Polski? Możliwe, że jest niemniej czuły na piękno, jak sam Adam Mickiewicz?

11 listopada obchodzić będziemy 90 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości. Jednak, czy jest to odpowiedni dzień na odprawienie balu prezydenckiego? Chyba tak. Bo czy nie warto przenieść się, choć na chwilę, w czasy średniowieczne i oddać ukłon historii? Wobec tego należałoby przyznać pomysłodawcy rację, bo dzień jak dzień, ale ten należy upamiętnić należycie. Przyjadą do stolicy przedstawiciele 55 krajów, w tym i ci, którzy do niedawna prowadzili walkę zbrojną. Mowa tutaj o Rosji i Gruzji, dla których początkiem porozumienia ma być owa zabawa taneczna.

Wydanie balu  to nie tylko próba zwrócenia uwagi na polską kultywację tradycji. Podczas niego, będziemy mogli pozbyć się komentarzy na temat dwugłosowego – prezydenta i rządu – państwa i zakryć oczy i usta zaproszonych. Bo nie tylko my wypowiadamy się o innych krajach, ale również inne kraje o nas. Nie łudźmy się, że tak nie jest, wystarczy spojrzeć na nagłówki zagranicznej prasy… A w niej o organizatorach zabawy od groma informacji. Więc do pracy, politycy! Do naprawy wiele, tak wiele…

Bal, co najważniejsze, nie ma na celu załatwiania spraw czysto politycznych, ale, jak sama nazwa wskazuje, to zabawa, której rangę podnoszą tańce. W nich wzrost nie będzie grał roli, bo czy kto duży, czy kto mały – zatańczyć mu wypada… Poza tym i politykom przyda się chwila oddechu. Tym bardziej, że ostatnimi czasy bezustannie walczą między sobą…

Liczmy na upozytywnienie naszych odczuć wobec polskiej władzy, bo wypoczęty polityk, to dobry polityk. Oby tylko ostatni taniec balu nie zaprzepaścił ukrytych zamiarów wspólnego świętowania, jak z piosenki Budki Suflera – i z dialogów wyszło dno, zero, czyli nic.

 

Klaudia Orska

Comments

comments

Dodaj komentarz