Bo ja też chcę! – Jan Both, XIII LO we Wrocławiu




 

Zabawę znowu czas zacząć. Serial pod tytułem kaczor kontra Donald trwa dalej i nabiera coraz bardziej komicznego charakteru. Niestety. To, co dla widza wydaję się przezabawne, może mieć swoje negatywne konsekwencje.

Emisja rozpoczęła się zaraz po wyborach w 2007 roku i zmianie rządu. Najpierw chodziło o nominacje generalskie, następnie o to, kto pojedzie na szczyt UE, bo przecież polska konstytucja mówi, że głowa państwa musi się na ten temat z premierem dogadać. Autorzy ustawy zasadniczej musieli chyba załamywać ręce, bo w obecnej kadencji jest to tak samo realne jak to, że Polska reprezentacja w piłce nożnej zdobędzie mistrzostwo świata. Takich gier o szczyty Unii było kilka, ale jak panowie się zorientowali, że nie ma w niej wygranych to troche spuścili z tonu. Następny odcinek serialu zaciekawił nawet tych, którzy tego rodzaju tasiemcami zwykle się nie interesują. Tym razem chodziło o rocznice. O ile w przypadku samolotu mogliśmy mówić i komedii, to tym razem był to niemal dramat. Nawet w 20 rocznicę odzyskania suwerenności obaj politycy, którzy wywodzą się przecież z Solidarności nie mogli się porozumieć. Poróżnił ich Lech Wałęsa, przez Kaczyńskiego zwany pieszczotliwie Bolkiem. Smutne jest to, że jedno z niewielu wydarzeń, które w ostatnim czasie, mogło rozsławić Polskę, bo przecież o Solidarności słyszało każde dziecko na zachodzie, musiało podzielić jej protoplastów w naszym kraju. Najważniejsze osoby w państwie zachowują się jak dzieci w piaskownicy, wyrywające sobie zabawki, niezwykle zdziwione na końcu, że łopatka i wiaderko się połamały. Kiedy wydawało się, że jednak obaj wyciągnęli lekcje z poprzednich kłótni i podzielą się chociaż grabkami, przyszedł czas na kolejną rocznicę. Tym razem chodzi o upamiętnienie mordu w Katyniu. Jak sprawa się rozstrzygnie, zobaczymy, miejmy nadzieję, że polska reprezentacja się nie skompromituje, bo teraz nie było by to już w najmniejszym stopniu zabawne. Wydaje się, że kolejne odcinki tego tasiemca już niczym nas nie zaskoczą. Na szczęście tak samo jak widz może zmienić kanał, gdy ma dosyć programu, tak również wyborca może zmienić polityków podczas następnych wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

 

                                                                                                        

Jan Both, XIII LO we Wrocławiu

Comments

comments

Dodaj komentarz