…bo nauka to potęgi klucz – Dorota Przewęda

Niniejszy felieton piszę z pozycji osoby, która właśnie jest w trakcie zdawania egzaminu dojrzałości. Nie chcę tu nikogo straszyć, matura wcale nie jest taka przerażająca, jak się to niektórym wydaje. Jest raczej…. hmm.. . mówiąc delikatnie, niezbyt mądrze pomyślana. No bo jak inaczej nazwać fakt, że pisząc wypracowanie z języka polskiego (nauki bądź co bądź humanistycznej) trzeba pisać zgodnie z kluczem przygotowanym przez egzaminatorów? Trzeba wyciągać takie same wnioski, odczytywać tekst tak samo jak oni. Z tego powodu Wisława Szymborska w jednym z wywiadów stwierdziła, że z interpretacji własnego wiersza (który pojawił się na maturze próbnej z polskiego) dostałaby najwyżej 50%. Czy to nie jest zastanawiające?Generalnie muszę stwierdzić, że w tej chwili edukacja w szkole stała się właściwie tylko kursem przygotowującym do jakiegoś egzaminu. I tak, szkoła podstawowa przygotowuje do sprawdzianu szóstoklasisty, gimnazjum ma przygotować do egzaminu gimnazjalnego, a liceum do matury. Miejsca na zainteresowanie uczniów przedmiotem, zafascynowanie ich właściwie nie ma. W ten sposób zreformowane szkolnictwo musi raczej tępić nieprzeciętne jednostki niż je łowić. Aby otrzymać dobre wyniki na egzaminie, trzeba się zmieścić w czasie i trafić w klucz.

Już nie wspomnę o ograniczającym uczniów sposobie prowadzenia „lekcji” w pierwszych klasach podstawówki. Siedzenie na dywaniku, różne „edukacyjne” zabawy, wyeliminowanie dzwonka i tablicy przez tych pierwszych parę lat szkoły brzmi jak jakiś absurd. A na dobitkę wszystkiego genialny pomysł z mundurkami.

 To wszystko prowadzi do jak największego ujednolicenia uczniów. Żadnych tam szczególnych talentów, wybitnych osobowości. Myśl tak, jak myśleć należy, a skończysz szkołę z dobrymi wynikami. Tylko co po szkole? Czy rzeczywiście przygotuje nas ona do dalszego życia? Na studiach, w pracy i  całym dorosłym życiu potrzebne są kreatywność i samodzielne myślenie. I co wtedy?

 

 

Dorota Przewęda

Comments

comments

Dodaj komentarz