„Być, czy mieć?” – Maciej Barabasz, 14 lat

Oglądając "Fakty", dowiedziałem się, że w polskich szpitalach brakuje pewnego leku, który jest potrzebny noworodkom, których rodzice mają różne grupy krwi. Od razu naszła mnie pewna myśl. Otóż nasz rząd (w szczególności LPR) chce, aby przyrost naturalny w naszym kraju się zmienił, a mianowicie poszedł w górę. Politycy starają się w pewien sposób "zachęcać" obywateli do rozmnażania się (!?). A jak! Według mnie to w ogóle powinni karać tych bezdzietnych i kawalerów (tego zresztą nie wymyśliłem ja, to już stary pomysł pewnej posłanki), najlepiej nakładać na nich jakieś kary pieniężne, takie, żeby się do końca życia nie wypłacili! Należy im się!… To była oczywiście taka ironia z mojej strony… Ale przejdźmy do rzeczy… Jak ludzie mają chętnie i skutecznie zwiększać naszą populację, skoro jedyną rzeczą, którą "oferuje" im w zamian nasze państwo, jest bodajże 2000 zł (kiedyś czytałem, że  wychowanie dziecka to przy największych oszczędnościach 300 tys. złotych, ile w tym prawdy, nie wiem) oraz ryzyko niedostarczenia odpowiedniego leku na czas, co grozi dziecku upośledzeniem… Dla mnie to rzeczywiście straszne, może niedługo nie wystarczy także lekarzy, którzy mieliby odbierać porody.  A o lekarzach też jest ostatnio dosyć głośno, bowiem wszyscy strajkują… Rozumiem tych, którzy zarabiają po 1200 zł miesięcznie, a faktycznie wykonują ciężką pracę, bo taką wybrali sobie specjalizację. Ale ci, którzy zarabiają po kilka czy kilkanaście tysięcy i ciągle przyjmują łapówki od pacjentów!? Dla mnie to skandal! No, ale co możemy z tym zrobić?… Nic, możemy żyć dalej  i nadal zdawać się na łaskę lekarzy.

 

Maciej Barabasz, 14 lat

Comments

comments

Dodaj komentarz