Graliśmy z Orkiestrą w łódzkiej Manufakturze

Dziennikarze, rysownicy i przyjaciele ANGORKI spotkali się w niedzielę w łódzkiej Manufakturze, aby wspólnie zbierać pieniądze dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na zakup sprzętu medycznego dla zapewnienia najwyższych standardów diagnostycznych i leczniczych w dziecięcej medycynie zabiegowej.
Czytaj dalej

28. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Angorka gra w łódzkiej Manufakturze

28. Finał WOŚP. Pamiątkowe plakaty z autografami rysowników ANGORKI

28. Finał WOŚP. Pamiątkowe plakaty z autografami rysowników ANGORKI


Jesteśmy razem z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy, zbieramy pieniądze na zakup sprzętu medycznego dla zapewnienia najwyższych standardów diagnostycznych i leczniczych w dziecięcej medycynie zabiegowej. Czytaj dalej

Konkurs „Koala” rozstrzygnięty

Widzimy, że spotkanie Kazika z koalą w Belgii rozbudziło Waszą wyobraźnię. Znalazło to odzwierciedlenie w pracach pisemnych i plastycznych. Okazuje się, że wiele wiecie na temat koali, chociaż tego sympatycznego torbacza możemy oglądać jedynie na filmach i w ogrodach zoologicznych. Może kiedyś zamieszka on także w Polsce, ale na razie na wolności można go zobaczyć tylko w Australii. Tam też planuje swoją kolejną podróż Kazik.

Oczywiście będziemy Was informować, jak przebiegnie jego wyprawa i co ciekawego zobaczy oraz – oczywiście – czy ponownie spotka się z koalą!

Powracając do prac Czytelników. Wszystkie zamieścimy na naszej stronie internetowej. Na łamach tygodnika znalazły się te wyróżnione.

Po długich naradach wybraliśmy: Justynę Marczak (12 l.) ze Szczecina, Olgę Drankowską (11 l.) z Brzegu, Michalinę Bzdęgę z Huty Szklanej i Gabrysię (13 l.). Gratulujemy!

Nagrody: maskotkę Kazika i książkę z autografem autora – naszego rysownika Pawła Wakuły – przyślemy pocztą.

Redakcja

A oto nadesłane prace

Nowy przyjaciel

Kazik już dawno planował podróż do Australii. Nie tylko dlatego, że to niezwykły kraj i do tego kontynent. Chciał zobaczyć koalę w jego naturalnym środowisku, dlatego udał się w podróż do tego niesamowitego miejsca. Kiedy tam dotarł, od razu udał się na poszukiwania koali. Po drodze widział wiele innych zwierząt takich jak: kangury, krokodyle i psy dingo. Po jakimś czasie zmęczony Kazik usiadł pod drzewem. Po chwili zorientował się, że siedzi pod eukaliptusem i przypomniał sobie, że właśnie na tym drzewie koale spędzają większość czasu. Szybko wstał i wzrokiem zaczął szukać koali. Najpierw dostrzegł tylko zielone liście i gałęzie, ale po chwili zauważył małe zwierzątko siedzące na drzewie i objadające się liśćmi. To koala! Kazik bardzo szczęśliwy zawołał: – Cześć! Zwierzątko popatrzyło się w jego stronę i nawet przestało jeść. Kazik rozpoczął z nim rozmowę. Okazało się, że puszysty przyjaciel ma na imię Miki i bardzo polubił Kazika. Na koniec zrobili sobie wspólne zdjęcie, a Miki dał swojemu nowemu przyjacielowi na pamiątkę trochę liści eukaliptusa i się pożegnali.
W samolocie Kazik pomyślał: „Mam nowego przyjaciela” i już planował, gdzie pojedzie następnym razem.

Lena Popiołek z Opola Lubelskiego, lat 10

 

Kazik spakował walizkę. Za chwilę wyruszał do Australii poznać nową przyjaciółkę, koalę. Po dotarciu do celu, Australii Wschodniej, Kazik próbował wypatrzeć koalę na drzewach eukaliptusowych. To dlatego, że ten gatunek spędza na nich niemalże całe życie! Schodzi tylko po to, by przenieść się na inne drzewo. Po chwili Kazik znalazł koalę. Żeby z nią porozmawiać, wspiął się na drzewo. Przywitał się grzecznie i zaczął dopytywać o jej zwyczaje. Okazało się, że tutejsza koala była bardzo podobna do Coco, którą Kazik spotkał w Belgii! Uwielbiała ucinać sobie drzemki, jednak zgodziła się z nim porozmawiać. Nieczęsto miała okazję spotkać kolegów z innych krajów! Podczas tej rozmowy Kazik dowiedział się wielu rzeczy. Na przykład tego, że koale to torbacze. To oznacza, że przechowują swoje dzieci w torbie umieszczonej na brzuchu. Żywią się eukaliptusem, którego liście są nasączone wodą, dlatego koale nie muszą pić tak często jak ludzie. Oprócz tego przyjaciółka z Australii oznajmiła Kazikowi, że koale to gatunek zagrożony wyginięciem, czyli taki, który może kiedyś zniknąć z naszej planety. Nie ma się jednak czym przejmować, bo koale są pod specjalną ochroną, dzięki której to ryzyko jest bardzo niewielkie.
Po tej rozmowie Kazik uznał, że koale to bardzo interesujące i zabawne zwierzęta. Po powrocie do Polski planował odwiedzić Coco i opowiedzieć jej koniecznie o swojej przygodzie!

Gabrysia, 13 lat

 

Kazik w Australii!

Spotkanie naszej maskotki (Kazika) z koalą w Australii na pewno jest jedną z najlepszych podróży Kazika. W pierwszej kolejności Kazik musiał dolecieć do Australii, a trwało to wiele godzin. Następnie postanowił skontaktować się z kimś, kto hoduje koale i chciał mieć możliwość spotkania z nimi. Po zaaranżowaniu spotkania z hodowcą Kazik spieszył się, by być punktualnie.
W końcu Kazik się doczekał i był pełen radości. Koala, którą poznał, była mamą, ponieważ w swojej „torbie” miała schowanego malucha. Okazało się, że to chłopiec. Pod koniec spotkania hodowca tej rodzinki mile zapytał, czy Kazik chce nadać imię maluchowi. Kiedy nasza maskotka opuszczała rodzinę, każdy wiedział, że miły syn koali dostał na imię Bartek.
Po powrocie do Polski Kazik opowiedział wszystkim o swojej ekscytującej podróży i spotkaniu z ulubionymi zwierzątkami.

Maja Kuziemska, 9 lat

 

Julia Kiełkiewicz, 10 lat, Goleniów

Mikołaj Smoliński, 6 lat, Opole

Adam Krukowski, 9 lat, Płock

Adrianna Wojtna, 19 lat

Dasza Makosz, 13 lat, Kraków

Gabriela Łukoszyk, 8 lat, Białystok

Jan Młodziejewski, 8 lat, Płock

Judyta Wiśniewska, 7 lat, Świnoujście

Krzysztof Młodziejewski, 6 lat, Płock

Natalia Harasimowicz, 8 lat, Legnica

Olga Merkou, 9 lat, Puławy

Otylia

Kazik zimowy czas spędza w Trysil w Norwegii

Tam na brak śniegu nie może narzekać. Drzewa pokryte białym puchem uginają się pod jego ciężarem, a na narciarskich szlakach panuje duży ruch.

Oczywiście trzeba się spieszyć z wycieczkami, gdyż słońce wschodzi ok. godz. 9:30, a zachodzi chwilę po godz. 15. Pogoda jest zmienna. Są dni, gdy temperatura spada do -12 stopni Celsjusza, bywa, że i do -30, a teraz to także sezon silnych wiatrów.

Kazikowi to nie przeszkadza. Lubi przygody, szczególnie w państwie, które zostało uznane w 2017 roku za najszczęśliwszy kraj świata, a Trysil jest miasteczkiem, gdzie w 1861 roku założono pierwszy w Norwegii klub narciarski.

Niezwykle popularne w tym kraju są narty biegowe. Jeżdżą na nich wszyscy: od małych dzieci po sędziwych staruszków. Często rodzice ciągną sanie z malutkimi pociechami, a bywa, że biegaczom towarzyszą psy. Inną formą spędzania czasu są spacery na rakietach śnieżnych czy przejażdżka psim zaprzęgiem.

Tego także zakosztował Kazik. Na umówione spotkanie przybył kilka minut przed czasem. W Norwegii bardzo ważna jest punktualność. Po objaśnieniu, jak należy powozić saniami, maskotka „Angorki” usadowiła się w jednych z nich. Psy jazgotały niemiłosiernie, jednak kiedy wyruszyły na wycieczkę, nagle się uspokoiły. Mknęły przez las, a później po otwartej przestrzeni. Dookoła było cicho, wschodziło słońce i nawet nie wiało. Obrazek niczym z baśni pozostanie we wspomnieniach Kazika już na zawsze…