Ciężki orzech do zgryzienia… – Kamil Praciak, lat 16 Kędzierzyn-Koźle

Ciężki orzech do zgryzienia trafił się naszym ukochanym politykom. Albo zaczniemy osłaniać Amerykanów „własnym ciałem”, albo polepszymy nasze nie najlepsze stosunki z Rosjanami. Wybór jest ciężki, ale nadal nie wiem, nad czym zastanawia się nasz rząd? Już dawno Ameryka powinna dostać odmowę z naszej strony, zwłaszcza, że tak chciałaby ponad połowa Polaków. Niestety, jak widać, te statystyki nie dotarły na ulicę Wiejską i pewnie dlatego politycy nadal nie wiedzą, co zrobić z tym fantem. Zapewne. W wypadku zgody widzą już ewentualne profity, płynące ze strony „supermocarstwa”-, jak określił USA prezydent Matki Rosji Władimir Putin. Do tego dochodzi jeszcze „obietnica specjalnej nagrody” przewidzianej przez Rosjan w razie wybudowania tarczy właśnie u nas. „Nagrodą” byłyby rakiety, które, niestety, zostałyby wycelowane m. in. również w Polskę. Czy warto ryzykować dla osłony Stanów Zjednoczonych, przez które może wybuchnąć kolejna zimna wojna? Pytanie o tyle ważne, że nie potrafią na nie odpowiedzieć nasze głowy państwa.

Załóżmy jednak, że Polska zgodzi się na wybudowanie tarcz antyrakietowych i uda się przekonać Rosjan, że osłona nie jest budowana przeciw nim. Co dalej? Przypuszczam, że po zyskaniu ochrony, Ameryka znów o nas zapomni i wystawi do wiatru tak jak miało to miejsce z wojną w Iraku. Tam również obiecano nam gruszki na wierzbie. Po prostu „egida” Stanów Zjednoczonych nie będzie dla nas dobrym rozwiązaniem i miejmy nadzieje, że nasi politycy zachowają resztki zdrowego rozsądku i na pytanie Ameryki „Pomożecie?”, odpowiedzą głośno i wyraźnie „Nie”!.

Kamil Praciak, lat 16 Kędzierzyn-Koźle

Comments

comments

Dodaj komentarz