Co by tu jeszcze…? – Dorota Przewęda

Decyzja o pozbawieniu życia drugiego człowieka (czy jest to płód czy niedołężny staruszek) jest jedną z najtrudniejszych decyzji, jakie człowiek może podjąć w życiu. Jednak nasi kochani politycy chcą nam oczywiście ułatwić życie. Tylko czy jedną ustawą można rozwiązać dyskusję, która budzi tak ogromne emocje wśród opinii publicznej? I to już od paru ładnych lat? Pomijam fakt, że jesteśmy obserwatorami tylko tanich politycznych rozgrywek. Zdziwiłabym się, jeśli w ogóle któryś z polityków zastanowiłby się chwilę dłużej nad omawianą sprawą, przemyślał jej różne aspekty, posłuchał kogokolwiek innego niż on sam i jego partia. Obawiam się, że elity rządzące znów posługują się tym samym schematem, co zwykle, czyli „uchwalamy, a potem jakoś to będzie” (patrz: reforma szkolnictwa, jeden wielki eksperyment). Tak naprawdę jednak wprowadzenie zmiany w Konstytucji absolutnie nic nowego nie wnosi. Dotychczasowy zapis JUŻ chronił życie, a aborcja i eutanazja były dotychczas karane i zakazane. Myślę, że Konstytucja jest wystarczająco silnym dokumentem, że nie trzeba w niej niczego dodatkowo podkreślać. W praktyce wprowadzenie poprawki nie zmienia nic. Aborcja i eutanazja nadal pozostaną nielegalne. I oczywiście nadal będą przeprowadzane nielegalne zabiegi, bo nie bardzo chce mi się wierzyć w spektakularne akcje tropicieli zabronionych zabiegów. Wszystko zostanie po staremu. A może nawet być gorzej. Już widzę te zbuntowane tłumy rozjuszonych kobiet krzyczących: „Mój brzuch to tylko moja sprawa!”. Bo niech ktoś spróbuje wytłumaczyć brzemiennej matce sześciorga dzieci, której ciąża grozi utratą zdrowia lub życia, że nie może sama podjąć tak ważnej decyzji, bo już zrobił to za nią jakiś polityk.

 I rację trzeba przyznać tym, którzy twierdzą, że gdyby oficjalnie zezwolić na aborcję, to u lekarzy stałyby całe tabuny matek czekających na zabieg jak na świeże pieczywo w sklepie. Podobnie wyglądałby problem eutanazji: mnóstwo niewygodnych, przeszkadzających, starych ludzi byłoby pozbawianych życia, bo przecież nigdy do końca nie wiadomo, czy człowiek chce jeszcze żyć czy już nie, i kiedy to jest typowa eutanazja a kiedy regularne zabójstwo. Granice łatwo mogą się zatrzeć.

            Nie chciałabym moralizować, oceniać, czy aborcja i eutanazja są dobre czy złe, czy są właściwe czy też nie. Ale uważam, że jest to skandal, iż paru polityków, chcących pozyskać sobie przychylność opinii publicznej, zamierza poprzez dopisanie paru słów w Konstytucji decydować za kogoś w tak istotnych i trudnych sprawach. Osobistych sprawach.

 

 

 

Dorota Przewęda

Comments

comments

Dodaj komentarz