Co tam Panie w polityce? – Dorota Przewęda, lat 18

Polityka to jedna z ważniejszych dziedzin w życiu każdego Polaka. Słowo „ważniejszych” teoretycznie można by zastąpić słowem „poważniejszych”, ale w przypadku naszego kraju takie wyrażenie byłoby, obawiam się, grubą pomyłką.

Dlaczego w gazetach i telewizji możemy spotkać się z tyloma sytuacjami, które powinny charakteryzować wyłącznie kiepskiej jakości filmy komediowe? Coraz częściej zaczynam dochodzić do wniosku, że żyję w państwie absurdu. Rządzą u nas osoby, które są „gotowymi” karykaturami, takie jak pan Lepper, znany „przyjaciel młodzieży”- Romek czy pani „Prawda za wszelką cenę i to na taśmach”. Niektórych osób nie wymienię, gdyż może się to skończyć odpowiedzialnością karną( pozdrawiamy pana Huberta H.). Takich osób nie trzeba ośmieszać, same z powodzeniem to robią sypiąc jak z rękawa przezabawnymi powiedzonkami i uszczypliwościami oraz pomysłami na przyszłość godnymi lepszej sprawy. Niektórzy zdają się nawet specjalnie nakręcać ten niekończący się wir komedii prezentując szerszej publiczności osoby takie jak pan Kononowicz, znany „likwidator wszystkiego” (osobiście szczerze wątpię, żeby sam pchał się przed kamerę). Nikogo jakoś nie dziwi, że osobistym doradcą Leppera został… klaun (nie jest to zresztą tak zupełnie pozbawione logiki). Oprócz postaci humorystycznych mamy w polityce jeszcze sytuacje, które nadawałyby się na skecz kabaretowy, i to bez potrzeby zatrudniania scenarzystów, kostiumologów czy reżyserów. Ciekawość mogą budzić problemy z utrzymaniem koalicji, a wszystko przez Bogu ducha winnego Giertycha, który wspaniałomyślnie chciał zapewnić podwyżki nauczycielom. Sprostujmy, mowa o kilku złotych miesięcznie. Byłaby podwyżka? Ależ oczywiście!

A przypomnijmy sobie oryginalnie ułożone łapki Kaczyńskiego w trakcie przemówienia w telewizji. Idę o zakład, że podziwialiśmy efekt wielogodzinnej, mozolnej pracy sztabu specjalistów. Cóż on by bez nich zrobił? Wystarczy przywołać rozmowę z prezydentem na lotnisku po odlocie Benedykta XVI z pielgrzymki do Polski. W tej rozmowie wszystko musiał wymyślić sam, i jakoś dziwnie z pielgrzymki papieża jego mowa zeszła na politykę, Unię Europejską i inne tematy zupełnie niezwiązane z zadanym mu pytaniem. O hymnie Jarka Muzykanta nawet nie wspominam. A już najgorzej, jak przyczepi się do nas jakaś „małpa w czerwonym”. Tak, w takiej sytuacji nawet Irasiad mógłby być zdenerwowany.

Jak mówił Abraham Lincoln „Z tym niepomiernym ciężarem, jaki dźwigam dniem i nocą umarłbym chyba, gdyby co dzień nie dano mi okazji się pośmiać”. Śmiejemy się, ile wlezie, tylko chyba coraz częściej jest to śmiech przez łzy. Bardzo gorzkie łzy. Ale jeśli przyszłość naszego narodu ma chociaż po części przypominać tę tak jasno opisywaną w wypowiedziach naszych polityków, chyba jedyne co nam pozostaje to raczej uśmiech pod wąsem z małym przekąsem. Bez aplauzu i bisów…

Dorota Przewęda, lat 18

Comments

comments

Dodaj komentarz