Co z Sabą? – Marta Zamkotowicz

Ludwik Dorn, nazywany niegdyś „trzecim bliźniakiem”, popadł w niełaskę prezesa Kaczyńskiego. Nikt nie wie, co mogło spowodować, że ten bliski współpracownik byłego premiera, tak nagle sprzeciwił się jego partyjnej polityce. Prezes Jarosław nie lubi, jak ktoś mu się sprzeciwia, dlatego Dornowi grozi teraz usunięcie z PiS-u. Co spowodowało tę nagłą zmianę? Możemy jedynie snuć domysły…

Każdy z nas dobrze pamięta Sabę. Ta jakże wierna swojemu panu przedstawicielka psiej rasy wywołała spore zamieszanie w poprzedniej kadencji Sejmu. Było o niej głośno, tak jak uprzednio o Aliku. Alik, ulubieniec Jarosława Kaczyńskiego, też miał swoje pięć minut w mediach. Warto wspomnieć, że były nawet pogróżki skierowane w jego stronę. Chyba każdy pamięta anonim skierowany do ówczesnego premiera z trzema nabojami. Jeden z nich był przeznaczony dla Alika! Jednak to właśnie Saba wzbudzała najwięcej emocji, goszcząc w Sejmie. Czyżby w prezesie Kaczyńskim odezwała się zazdrość?

Nie od dziś wiadomo, że Jarosław Kaczyński jest wielbicielem kotów. Może wystraszył się, że Alik nie będzie już numerem jeden wśród polskich futrzaków? Czyżby Saba zagrażała jego pozycji? Podczas kampanii wyborczej list od tajemniczego zamachowca poszedł w niepamięć i zainteresowanie ludzi wzbudziła Saba. To właśnie w obronie jej dobrego imienia Ludwik Dorn wytoczył LiD-owi proces w trybie wyborczym.  Alik odszedł w zapomnienie, a jego miejsce zajęła Saba…

Musimy pamiętać, że „psie” problemy pana Jarosława zaczęły się już wcześniej. Warto wspomnieć, iż padały niegdyś propozycje opodatkowania właścicieli psów. Czyżby ten atak był już wówczas skierowany w Ludwika Dorna? Może już wtedy były premier obawiał się zagrożenia ze strony Saby? W końcu to ona, a nie Alik, bywała w Sejmie i była wyprowadzana przez pracowników BOR-u. Tego możemy się jedynie  domyślać…

Można podejrzewać, że problemy Ludwika Dorna i Jarosława Kaczyńskiego wynikają z różnic poglądowych. Poważnych różnic poglądowych. Nie od dziś wiadomo, że porozumienie między właścicielami psów i kotów jest prawie niemożliwe. Jednak gdy do tego dochodzi zazdrość o sławę, nieporozumienie może przerodzić się w konflikt, co można zaobserwować w tym przypadku. I właśnie w tym momencie nie mogę się powstrzymać, aby nie zacytować słów prezydenta Kwaśniewskiego: „Ludwiku Dornie, Sabo – nie idźcie w tym kierunku!”. Może gdyby Ludwik Dorn posłuchał wtedy dobrej rady byłego prezydenta, nie byłoby tych wszystkich problemów.

 

 

 

 

 

Marta Zamkotowicz

Comments

comments

Dodaj komentarz