Felieton – Pijotrfieczerst

Pragnę dorzucić mój głos w sprawie ostatnich reklam wyborczych Platformy Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości.

Jak powszechnie wiadomo, reklama jest dźwignią handlu. Tak więc, jak większe jest prawdopodobieństwo, że ze sklepowych półek zniknie produkt, którego sprzedaż była poprzedzona kampanią reklamową, tak i teoretycznie więcej osób zagłosuje na partię, która reklamowała się w mediach, niż na tę, o której nikt nie słyszał.

Ważne jest więc, by reklama nie tylko powstała, ale zapadała w pamięć, szokowała, skłaniała do refleksji itp. Najważniejsze jest jednak to, by o reklamie się mówiło i ten zamiar rzeczywiście obu partiom się udał, ale czy jest to sukces?

Reklama PO przedstawia scenkę, w której dbająca o linię (można to wywnioskować z kanapek, wyglądających na zdrowe i niskokaloryczne) kobieta zasiada przed telewizorem z ww. kanapkami w ręce. I nagle, o zgrozo, na ekranie pojawia się premier Kaczyński, przez którego pani z talerzem może zachorować na anoreksję, bo na jego widok odsuwa sobie od ust posiłek. Premier grzmi, krzyczy, delikatnie mówiąc, jest nieprzyjemny. Kobieta zmienia kanały, ale na każdym (niespodzianka!) nadawane jest przemówienie J. Kaczyńskiego coraz to bardziej agresywne. Dochodzi do tego, że jej dziecko, śpiące w pokoju obok, zaczyna płakać. Ale czy ona idzie sprawdzić, co się stało jej synowi lub córce? Ależ skąd! Nadal zmienia kanały, aż natrafia na kojący głos Donalda Tuska. Dziecko milknie, a kobieta uśmiecha się, najwyraźniej zadowolona, że nie musiała odrywać się od telewizora.

Moim zdaniem reklama ta jest zwyczajnie głupia. Co z tego, że wzorowana na reklamie z kampanii G. Busha Nic. Widać nie wszystko, co made in USA jest dobre. Za każdym razem, gdy ją widzę, nie wiem czy się śmiać, czy płakać. Przecież gdyby to miało miejsce w prawdziwym życiu, owe dziecko mogłoby płakać, bo działo się z nim coś złego, nie dlatego, że usłyszało premiera.

Tak czy siak, Pi S nie czekał z odpowiedzią na obrażającą go reklamówkę. W kilka dni po jej pierwszej emisji nadał własną, w której mowa jest, że dom – Polskę trzeba wyremontować (widzimy krzątającą się po zniszczonym budynku rodzinę, która sprząta, wyrzucając na śmietnik niepotrzebne rzeczy i łata dziury w ścianach), bo będzie piękna, że polskie rodziny stać na więcej itd. W finałowej scenie na śmietnik zostaje wyrzucony działający telewizor z D. Tuskiem i J. Rokitą na ekranie.

Rzeczywiście z reklamy można wywnioskować, że porządkującą rodzinę stać na więcej, skoro wyrzuca działający telewizor… A niejedna rodzina, której jednak na więcej nie stać, ucieszyłaby się z takiego, nawet wysłużonego odbiornika. Czy to więc nie głupota?

Szukać można jeszcze więcej niedorzeczności, ale życia by nie starczyło, żeby wszystkie znaleźć i opisać.

Drodzy Panowie i Panie politycy. Po co obrzucać się błotem? Tyle Państwo mówicie o tworzeniu dobrego kraju, a żeby taki powstał, trzeba działać wspólnie, bo każdy podział prowadzi jedynie do zniszczenia i nienawiści. I nie wystarczy pięknie mówić, bo "lać wodę" potrafi każdy. Zacznijcie działać!

Na sam koniec dodając, wątpię, aby moje i innych rozsądnych ludzi apele coś zmieniły, choć spróbować nie zaszkodzi. Czy jest więc nadzieja, że będzie lepiej? Pożyjemy, zobaczymy…

Pijotrfieczerst

Comments

comments

Dodaj komentarz