Fenomen kiczu – Jakub Lasota, XIII LO we Wrocławiu




„Wieloryb w Wiśle!”, "Kosmici obiecali panu Zdzisławowi zwycięskie cyfry w Dużym Lotku. Kłamali…"

To tylko wybrane tytuły lidera polskiej prasy codziennej. Powszedni nakład „Faktu” w liczbie 700 tysięcy egzemplarzy rozchodzi się jak ciepłe bułeczki z piekarni za rogiem. Każdego ranka ponad pół miliona obywateli Polski wydaje 1,20 zł by przeczytać o „Szczurosałacie – warzywie przyszłości” lub znaleźć wewnątrz „Faktu” uzdrawiający plakat.

Faktyczny paradoks

Gazeta codzienna „Fakt” jest fenomenem na polskim i międzynarodowym rynku prasowym. Pierwszy numer tego brukowca ukazał się 22 października 2003 roku. Już po dwóch miesiącach od debiutu w kioskach „Fakt” ustanowił rekord rozpowszechniania płatnego dziennika w Polsce (534 904 egzemplarzy według danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy). Istotę tego niezwykłego zjawiska nie są w stanie wytłumaczyć nawet specjaliści ds. rynku czasopism. Co więcej, „Fakt” i jego dziennikarze są laureatami wielu polskich ale i zagranicznych poważnych plebiscytów, a wielkanocna okładka „Faktu” z 14 kwietnia 2006 roku została uznana za najlepszą na świecie. Dopełnieniem paradoksu tego faktu, jest to, że rzeczona gazeta została dwukrotnie (2004 i 2005 rok) niechlubnym tryumfatorem plebiscytu „Hiena Roku”. Tytuł ten jest przyznawany przez Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich corocznie od 1999 dziennikarzom, którzy wyróżnili się szczególną nierzetelnością i lekceważeniem zasad etyki dziennikarskiej.

Dla ludu!

 „Fakt” w swoich wydaniach porusza tematy wyjątkowo „ludzkie”.

– Jesteśmy blisko ludzi i ich problemów. W jasny sposób opisujemy wydarzenia i zjawiska społeczne, dokumentując je dużą liczbą zdjęć. Pragniemy, aby czytelnik był bardzo dobrze i na bieżąco poinformowany o wszystkim, co dla niego najważniejsze. Nie chcemy, by się nudził, staramy się go wzruszać, być dla niego przyjaznym – mówi Grzegorz Jankowski, redaktor naczelny „Faktu”.

Ba! „Fakt” jest blisko nie tylko ludzkich, ale i zwierzęcych problemów! W jednym z numerów dziennikarze bulwarówki stanęli w obronie krowy zgwałconej przez swojego hodowcę. Szczegóły tego bestialstwa pozwolę sobie pominąć.

Oczywiście, jak na najlepiej sprzedającą się gazetę w kraju przystało, rzetelność artykułów jest priorytetem. Solidny kształt tekstów zapewniają komentarze i zdjęcia bohaterów podpisanych imieniem i nazwiskiem. Tabloid nie informuje przy tym, że często korzysta z usług fotomodeli. Wymyślaniem fikcyjnych historii zajmuje się w „Fakcie” dział Wydarzenia, nazywany w redakcji „działem TZDW” (tematy z d… wyjęte). Wbrew pozorom praca kreatorów rzeczywistości nie jest dla nich zabawna.

– Szef działu Wydarzenia Hubert Biskupski nie pozwalał wyjść do domu, dopóki nie zmyślimy kilku historii – mówi dziennikarz „Faktu” w rozmowie z pismem Press.

Śmierć? Poproszę

Mechanizm przyciągania czytelników funkcjonuje w „Fakcie” w oparciu o najprostsze i najstarsze, słowem atawistyczne pragnienia człowieka. W końcu co bardziej magnetyzuje odbiorcę od nagości, krwi i cierpienia innych? Nieetyczne zdjęcia z okładki (będące powodem uzyskania wyżej wspomnianego tytułu „Hieny Roku”) ociekają wulgarnością, gorszą ale jednocześnie powodują zaciekawienie czytelnika. A czytelnik dostaje dokładnie to, czego chce. Cóż, fikcja jest bardziej atrakcyjna niż prawda. Do kina ludzie też wolą chodzić na filmy fabularne niż dokumentalne. Pytanie tylko, czy kłamstwa naprawdę szkodzą i manipulują społeczeństwem, czy też potrafią być celnie wyłapywane i oddzielane od prawdy. Chociaż, każdy ma swoją wersję faktu.

 

Jakub Lasota, XIII LO we Wrocławiu

Comments

comments

Dodaj komentarz