Gorzkie żale… – Michał Cierlica

         No tak – zaczął się maj. A w maju jak głosi przysłowie – jak w raju. Bynajmniej nie w Polsce. Tak się jakoś dziwnie składa, że akurat w tym miesiącu jedne z najbardziej potrzebnych i użytecznych instytucji publicznych zaczęły strajki – służba zdrowia oraz już może bardziej ku uciesze społeczeństwa (nastoletniego, należy dodać) – oświata. Z racji faktu, że pieniądze rządzą światem, powodem strajków są właśnie „marne” zarobki.

        Premier Kaczyński po rozpoczęciu strajku właściwie to się wielce dziwił, dlaczegoż to lekarze strajkują – „Premierzy Włoch czy Niemiec zarabiają kilkakrotnie więcej pieniędzy niż ja. Też bym mógł strajkować, ale po co?”. No właśnie, po co? Lekarz, jako osoba ratująca zdrowie i życie ludzi, musi być dyspozycyjny przez całą dobę. Pracuje dużo, często nawet – przyznajmy to sobie – ponad swoje siły. I zarabia (oficjalnie) nieadekwatnie do swojego wysiłku. Ale cóż lekarzom ze strajku, skoro duża część Polaków wie, że lekarze często biorą „ponadprogramowe premie” od pacjentów. I mają swoje prywatne gabinety. A to wystarczy, by słowo „lekarz” było utożsamiane ze słowem „bogacz”.

       Widziałem w szpitalu plakaty – wręcz można stwierdzić propagandowe – których ogólny przekaz w języku prostym wyglądał następująco – „lekarz – biedny, wy – bogaci”. Nawet bezczelnie posunięto się (moim zdaniem) do lekkiej dyskryminacji: „niech lekarze dale, się kształcą za własne pieniądze, pracują po 400 godzin w miesiącu, a po 20 latach pracy niech zarabiają Tyl,e co pomocnik murarza” (sic!). A pomocnik murarza mniej się napracuje? Jest gorszy? Bo nie ma wykształcenia? Walcząc taką bronią, lekarze nie wygrają tej bitwy.  

      Druga grupa zawodowa, która przygotowuje się do strajku, to nauczyciele. To, już moim zdaniem przesada. Domagają się podwyżek za pracę w ciężkich warunkach. Oczywisty jest fakt, że dzisiejsza młodzież do młodzieży przyjaznej i rozsądnej nie należy, lecz za sprawą ministra Edukacji słowo młodzież nabrało bardzo negatywnej konotacji. Nic dziwnego, skoro polska szkoła jest ukazywana jako zoo pełne zdziczałych idiotów, którym w głowie nic poza piciem, paleniem i innymi ekscesami. Ale na Boga! Przecież nie wszyscy są tacy! A druga strona medalu – jacy są nauczyciele? To już każdy wie.

       Naprawdę, nie wiem dlaczego akurat te dwie grupy zawodowe strajkują najwięcej i najbardziej zaciekle. Praca w ciężkich warunkach? Małe zarobki? A może po prostu – mają się za dobrze? Co ma powiedzieć robotnik pracujący w 30 – stopniowym upale? Niech strajkuje, a jak ! A policjanci obstawiający bandy chuliganów na meczach ligowych? A strażacy – oni gaszą pożary, rozcinają zakleszczone samochody po wypadkach, ratują ludzi z opresji? To nie są ciężkie warunki pracy? Każdy chce zarabiać dobrze. To niemożliwe, by pogodzić wszystkich. I strajki to nie wyjście. To tylko pogarsza sytuację. Przykład można brać z wcześniej wspomnianego Premiera, który to strajkować nie musi, bo zarabia -naście tysięcy. Tylko, zastanawia mnie, czy Władza, gdyby nie spore zarobki, też by już nie strajkowała. No tak – demokracja to równi i równiejsi. I na koniec, nasunęła mi się pewna sentencja Seneki – non qui parum habet, sed qui plus cupit, pauper est (nie ten jest ubogi, kto mało ma, ale ten, kto chce mieć więcej)…

 

    

Michał Cierlica

Comments

comments

Dodaj komentarz