Hanna Gronkiewicz-Waltz powalona! – Krzysztof Pyzia

Postacią minionego tygodnia stała się niespodziewanie Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wszystko to za sprawą przepisu w sprawie zeznań majątkowych. Już wkrótce może się spełnić proroczy sen Jarosława Kaczyńskiego! Pani prezydent może stracić swoją posadę, a dokładniej mówiąc, ubiegać się o nią po raz drugi, ponieważ mogą zostać rozpisane nowe wybory. Zresztą nie tylko jej ten problem spędza sen z powiek. Szacunkowe liczby mówią nawet o 700 radnych, wójtach oraz prezydentach naszych miast. Czyżby był to zwiastun zapowiadający przeprowadzenie ponownych wyborów w tych miastach? Przez najbliższe dni muszą oni trzymać swoje nerwy na wodzy. Zresztą Polacy powinni również kibicować rozwiązaniu tego problemu na drodze pokojowej. Przecież następne wybory wiążą się z kolejnymi wydatkami, które mogłyby zostać przeznaczone na o wiele szczytniejszy cel. Wyborcy dokonali wyboru, dlatego też uważam, iż należy dążyć do kompromisu, ponieważ przeprowadzając nowe wybory, nie tylko nadwerężymy budżet państwa, ale także zlekceważymy głos ludu, który w listopadzie roku ubiegłego obdarzył swym zaufaniem danych kandydatów na kolejne cztery lata. Ludwik Dorn wraz z Jarosławem Kaczyńskim mówią, iż należy postąpić zgodnie z prawem rozpisując nowe wybory. Swą decyzję argumentują rzymską zasadą "Lex retro non agit" mówiącą, iż prawo nie działa wstecz. W tym momencie wielu Polaków mogłoby przejąć tok myślenia, który stara się nam narzucić premier Kaczyński. Jednak czujny umysł każdego intelektualisty pobudza się do życia i mówi głośne nie! Nagle rozum przypomina sobie amnestię maturalną Romana Giertycha. No właśnie! W tamtym czasie dla Jarosława Kaczyńskiego amnestia maturalna łamiąca zasadę "prawo nie działa wstecz" nie wywoływała negatywnych myśli. A dziś, kiedy stawka jest o wiele wyższa, kiedy liczą się nie tylko pieniądze obywateli, ale przede wszystkim ich głos, który jest tak cenny… Kolejne działania premiera mogą przyczynić się do obniżenia frekwencji w kolejnych wyborach. Jeśli zostaną rozpisane kolejne wybory, Polacy będą przekonani, że w IV RP państwo nie liczy się z ich głosem w należyty sposób, lecz traktuje go powierzchownie, przedkładając system prawny ponad zdanie społeczeństwa, który wręcz krzyczy, że kolejnych wyborów nie chce (wg. internetowej sondy jednego z portali internetowych 60 % Polaków jest przeciwnych rozpisania kolejnych wyborów). Z pewnością Polacy nie stoją w tym momencie tam, gdzie stało ZOMO. Choć i tak niejeden polityk uważa, że ma być tak jak wódz każe. I to bez względu na głos elektoratu, który jest dostrzegany dopiero wtedy, gdy nadchodzą kolejne wybory. A wraz z nimi kolejne kampanie wyborcze, które sponsorujemy my – doszczętnie zniszczeni, przeciętni podatnicy!

Krzysztof Pyzia

Comments

comments

Dodaj komentarz