I kto tu jest debeściak? – Krzysztof Pyzia




Z Wisły jeszcze sporo wody upłynie, nim odbędą się kolejne wybory prezydenckie. Mimo to już dziś czuć posmak kroczącej cichutko na paluszkach kampanii wyborczej. Dowody? Platforma Obywatelska postanowiła skupić na sobie całą uwagę, organizując prawybory. Efekt? Obecnie w mediach nie słychać o żadnym kandydacie na prezydencki urząd, za wyjątkiem Bronisława Komorowskiego i Radosława Sikorskiego. I mimo, że swój start już ogłosił Andrzej Olechowski, Tomasz Nałęcz, a nawet i Jan Korwin Mikke – na ich temat w mediach jak makiem zasiał. Mało tego! Gdyby zapytać niezbyt rozgarniętego Polaka o zbliżające się wybory prezydenckie, zapewne usłyszelibyśmy, że do drugiej tury przeszedł Komorowski i Sikorski. Zero na temat Olechowskiego, Kaczyńskiego i pozostałych kandydatów.

W PO trwają prawybory, zaś druga siła w Sejmie, Prawo i Sprawiedliwość – niedawno poparło Kaczyńskiego. Lecha Kaczyńskiego ma się rozumieć. Media gdzieś o tym przebąknęły i znów powrócił temat wewnętrznej rywalizacji w Platformie. Właściwie czy rzeczywiście jest to rywalizacja, mało kto dzisiaj wie. Nawet bardziej zorientowani od szarych Polaków politolodzy intensywnie używają swoich szarych komórek, by znaleźć odpowiedź na pytanie – Prawybory w PO to prawdziwa walka o głosy w partii czy wyreżyserowany spektakl?

Wydaje się, że rządząca partia wykonała wyjątkowo przebiegły ruch, choć nieco ryzykowny. Można by nawet rzec, że zachowała się jak cwany lis, skradający się do kurnika po swoją ofiarę. Tyle tylko, że w tym przypadku zamiast kurnika jest fotel. A siedzieć na nim będzie nie kogut, a prezydent. Jeżeli prawybory są jednym z elementów przebiegłego planu zdobywania Pałacu Prezydenckiego, który się powiedzie, to wówczas śmiało będziemy mogli powiedzieć ludziom od marketingu (tzw. pijarowcom), że mają od kogo się uczyć. O ile wcześniej sama Platforma nie rozleci się na dwa kawałki. Już teraz słychać jak trzeszczy statek, na którym wspólnie płyną i ludzie pokroju Palikota, i Gowina. Zaś jeśli Platformersom uda się szczęśliwie dopłynąć do wyspy pod nazwą „Pałac Prezydencki”, z ulgą będą mogli swoim przeciwnikom politycznym powiedzieć prosto w twarz – „I kto tu jest debeściak?” – cytując niejakiego „Siarę” bohatera filmu „Kiler-ów 2-ch”. A co jeśli plan się nie powiedzie i ze zdobycia fotela prezydenta przez człowieka z PO pozostaną tylko nadzieje? Wówczas nawet „Siara” nie pomoże!

 

Krzysztof Pyzia

Comments

comments

Dodaj komentarz