Jak w piaskownicy, czyli krótko o politykach – Anna Szemerluk

Jakiś czas temu w „Angorce” pojawił się krótki tekst pana Tomasza, który zarzucił młodym, że nie powinni wypowiadać się na tematy, o których nie mają pojęcia. Dodał jeszcze, że nie powinniśmy dokopywać ludziom, którzy często są w wieku naszch dziadków. Nie mam zamiaru atakować tegóż pana za jego komentarz. Zastanawia mnie coś innego. Dlaczego nie mogę skrytkować zachowania kogoś, kto i owszem, wygląda na pięćdziesiąt lat, ale jego zachowanie i decyzje przypominają te z piaskownicy? Oglądając obrady w Sejmie, mam wrażenie, że patrzę na kłótnie małych dzieci na placach zabaw czy w przedszkolach. Okładanie się łopatkami i rzucanie piaskiem do oczu zastępują tu złośliwe komentarze, pomówienia i wzajemne oskarżenia. W Sejmnie nikt nie kłóci się o to kto ma większą ciężarówkę, tylko o większe poparcie jego partii. A gdy ktoś popełni błąd – niezależnie od jego wielkości-przyjmuje również postawę bardzo dziecięcą i tchórzowską, polegającą na zwaleniu winny na przeciwnika. Politycy potrafią również obrazić się jak niejeden pięcioletni Jaś, a fantazjują i zmyślają nie lepiej od czteroletniej Małgosi.

Dzieci i polityków różni tylko jedno. Gdy dzieci biją się o to, które będzie leżakowało na ładniejszym materacu, męczą tym przedszkolankę, politycy drąc koty o stołki, wplątują w to całe społeczeństwo. Jeśli ktoś ma się już wypowiadać o sprawach politycznych w naszym kraju, nie powinni tego robić politolodzy, a nastolatkowie, którzy świetnie radzą sobie z młodszym rodzeństwem i psychologowie dziecięcy, którzy przewidzą każdy ruch polityków. Ostatecznie, gdy okaże się, że w polskiej polityce jest beznadziejniej niż kiedykolwiek o pomoc można poprosić Supernianię. Ona już będzie wiedziała, co zrobić z niesfornymi politykami.

Anna Szemerluk

Comments

comments

Dodaj komentarz