Jeszcze tu wrócę! – Radomir Wit

– Ej, Ludwik! – zaczepiał swojego kolegę mały Kazio. – Może by tak pójść do Donalda, teraz on ma najwięcej miejsca w piaskownicy – ciągnął dalej. – Hm, czemu by nie! On ma takie fajnie łopatki – zgodził się Ludwik.

 

– Mamoooo! Ludwik i Kazio nie chcą się ze mną bawić! Mamo… – płakał mały Jarek. Nie mógł zrozumieć, dlaczego jego koledzy poszli bawić się z Donaldem. Przecież był dla nich taki dobry – dał im na własność kawałek swojej piaskownicy, podarował grabki i dziurawe wiaderko. Oni tego nie docenili! Cały czas tylko narzekali, że Jarek się rządzi. A to przecież nie jest prawda…

PiS przegrało wybory – straciło władzę. Zapowiada, że będzie najbardziej konstruktywną opozycją od kilku lat. Tytuł najbardziej destrukcyjnego rządu ma już w kieszeni, więc niedaleka droga do osiągnięcia kolejnego sukcesu. Władza w Rzeczypospolitej Już Tylko Jednego Kaczora należy teraz do Platformy Obywatelskiej i jej  przywódcy Donalda Tuska. Prawej i Sprawiedliwej partii takie zmiany na najwyższych fotelach nie są na rękę. Politycy tej partii nie kryją swoich sprzeciwów wobec prowadzonej przez PiS polityki.                            Jak to zazwyczaj bywa, szukają jakiegoś kozła ofiarnego, którego można by obarczyć winą za przegraną. A że jest w szeregach PiS taki jeden pan, który lubi robić wokół siebie dużo szumu, to jest na kogo zrzucić winę. Do takiego wniosku doszła najważniejsza część kierownictwa partii. Trzeci bliźniak, Ludwik Dorn, tupnął nogą i wystosował do premiera protest. Zresztą pan Dorn zaznaczał, że już od dawna chciał sobie potupać, ale musiałby wtedy poświęcić fotel marszałkowski – a tego nikt o zdrowych zmysłach nie robi (bez obrazy, panie Marku Jurku!). Razem z nim z kierownictwa odszedł pan Zalewski i Ujazdowski. Mówi się nawet, że ten ostatni tworzy w szeregach partii front, który miałby się dogadać z Platformą Obywatelską, a nawet zasilić jej szeregi kilkoma parlamentarzystami. Ale o tym – cicho sza! Piszę to w tajemnicy, proszę tego nikomu nie powtarzać, bo jeszcze sprawa wyjdzie na jaw i będę musiał przepraszać Jarosława Kaczyńskiego. No, już, już – nie wolno pana prezesa teraz denerwować, bo jest naprawdę w trudnej sytuacji. Też bym czuł się nieswojo, gdyby moi najbliżsi przyjaciele zaczęli opuszczać tonący okręt.

Ale były premierze – proszę się nie martwić! Zawsze na pocieszenie zostaje pani Jolanta Szczypińska – ona to za panem nawet i na koniec świata pójdzie. No, a jak już wszyscy z PiS uciekną, to wreszcie będzie miał pan chwilkę, żeby pomyśleć o ślubie!

A ja mógłbym zaśpiewać na weselu. O tak, za darmo: Miałem Ci ja władzę, lecz ją zmarnowałem, cierpliwości dla swoich za bardzo nie miałem!

 

 

Radomir Wit

Comments

comments

Dodaj komentarz