Język (nie)dyplomatyczny – Magdalena Madeja,

O ile barokowy przerost formy nad treścią nikomu nie szkodził, a wręcz przeciwnie, o tyle wyrażanie treści o formie IV RP w czasach, ciągle, III RP zakrawa na przestępstwo, a już co najmniej na wykroczenie. Zakaz nie dotyczy oczywiście tych, których treści te dotyczą. Przenicowane obelgi Huberta H. zapewne wpisały się już w polską legendę, a powszechna znajomość wpadki sławetnego bezdomnego nie pozwala na jej przytaczanie po raz kolejny. Bo że słowa trzeba ważyć, każdy wie, ale może jeszcze nie do wszystkich dotarło, że trzeba je jeszcze mierzyć tak, aby ich wielkość była wprost proporcjonalna do tego, do kogo się je kieruje. I tak to efektem mówienia w afekcie może być proces sądowy. Póki prokuratura będzie rozkładała na czynniki pierwsze durnia, a media, przy okazji, będą pilnie śledzić rozwój akcji, widok politycznej katastrofy Polski odsunie się na drugi plan. Widać na tyle już zadbaliśmy o gospodarkę, dobry wizerunek w świecie, szkolnictwo, administrację, fundusz zdrowia, że zabieramy się za kosmetykę. Kultura słowa IV RP – brzmi dumnie, szkoda tylko, że dotyczy układania pięknie brzmiących, ale pustych frazesów przedwyborczych i cenzury słów pod adresem rządzącej ekipy. Należy uważać na to, co się mówi, jak mówi i do kogo mówi, co się pisze, jak pisze i na kogo, bardziej niż na to, jak się działa i po co. Rozliczanie z używania środków stylistycznych w wypowiedziach jest o stokroć ważniejsze od wyrażenia ogólnej myśli. Owszem, język bez chwastów to podstawa, ale niekoniecznie powinien być podstawowym problemem rządowych dysput. Ale skoro to taki temat numer jeden, nie można zapominać o tym, że 1981 r. Lech Kaczyński nazwał Donalda Tuska „wariatem, który chce w PRL krzewić liberalizm”, a jego brat, odnosząc się do posła Zygmunta Wrzodaka w 2005 roku, krzyczał, „Ruski agencie, załatwimy cię”. Wypowiedzi polityków w ten i podobny sposób można znaleźć tysiące. Niektóre przepadają jak kamień w wodę, niektóre rozpamiętuje się przez bardzo długi czas. Ciekawe tylko, czy za małpę w czerwonym, która powinna spieprzać, dostałoby się odsiadkę… Są też i tacy dyplomaci, którzy czystość języka nadinterpretują i na wszystkie zapytania odpowiadają „bez komentarza”.

PS A w emocjach można mówić czy śpiewać naprawdę „stworzone rzeczy”: „Z ziemi polskiej do wolski”, czy „fiut polskiej młodzieży” (fuj!), a potem się dziwić, że się z nas „podśmiechują”.

Magdalena Madeja,

Comments

comments

Dodaj komentarz