Kara śmierci – inne spojrzenie – Jacek Wróbel, 19 lat

    Pragnę stanąć w obronie kary śmierci, by udowodnić niedowiarkom, że nie tylko "manipulowany tłum" popiera taki rodzaj wymierzania sprawiedliwości. Trzeba zacząć od obalenia mitu, że każda kara ma na celu zresocjalizować aspołecznego osobnika. Błąd. Istotą kary jest zadośćuczynienie pokrzywdzonym bądź odseparowanie niebezpiecznych jednostek od zdrowego społeczeństwa. Innymi słowy, zapewnienie bezpieczeństwa wszystkim tym, którzy nie popadli w konflikt z prawem i są przykładnymi obywatelami. Przykładni obywatele z reguły chcą widzieć różnej maści wykolejeńców zwisających na sznurach owiniętych wokół gardeł albo płacących za winy na krzesłach elektrycznych. Jest też niestety pewien procent postępowców chętnie łożący podatki na utrzymywanie zbrodniarzy w więzieniach, zapewnianie im wyżywienia, przywracanie na łono społeczeństwa itp. Przeciętny Polak wolałby wydać te pieniądze na nowe meble albo samochód, zamiast utrzymywać przy życiu wątpliwie wartościowych degeneratów.

   Kara śmierci nie jest bandycką metodą. Odpowiedzialności za śmierć skazanego nie ponosi ani naród, ani sąd, ani kat, tylko i wyłącznie on sam! Moment, w którym dopuścił się poważnej zbrodni, to jednocześnie chwila, w której wydał na siebie wyrok. Przeciwnicy kary śmierci często posługują się argumentem: „A co, jeśli umrze niewinna osoba?". Odpowiadam: "Trzeba zatem usprawnić działanie sądów, by nie dochodziło do takich sytuacji". Niektórym wydaje się, że posyłano by na szafot wszystkich po kolei, ulice spłynęłyby krwią i zapanowałby powszechny terror. Bzdura. Karę śmierci stosowano by w przypadkach bezspornych, kiedy wina oskarżonego jest oczywista. Na coś innego zasłużył zabójca kochanka swej żony po zastaniu ich razem w łóżku, na coś innego człowiek z zimną krwią mordujący małe dzieci. Zabójstwo i morderstwo to dwie różne sprawy. Należałoby je wyraźnie oddzielić w kodeksie karnym.

   Trzeba również pamiętać, że wizja kary śmierci jest skutecznym hamulcem dla wielu ewentualnych przestępców, czyli po jej wprowadzeniu wzrósłby poziom bezpieczeństwa (w niektórych miastach USA po zaostrzeniu prawa liczba morderstw spadła trzykrotnie). Socjaliści starają się dowodzić, że wysokość kary nie ma ma prewencyjnego wpływu – pomyślmy przez chwilę, czy żadnego znaczenia nie ma fakt, że karą za czyn jest rok pozbawienia wolności, dziesięć lat czy stryczek? Można sobie przekalkulować: bardziej opłaca się zrobić coś, gdy grozi nam 365 dni więzienia, a dużo mniej, gdy mają nas potem pozbawić życia. Logiczne.

   Podsumowując: na wprowadzeniu najwyższego wymiaru kary powinno zależeć wszystkim tym, którzy chcą, by im i ich bliskim żyło się bezpieczniej.

Jacek Wróbel, 19 lat

Comments

comments

Dodaj komentarz