Kolejna bitwa warszawska? – Krzysztof Pyzia

Z pewnością w ubiegłym tygodniu tematem rozmów numer jeden było oświadczenie majątkowe Hanny Gronkiewicz-Waltz, a dokładniej mówiąc, jej męża. Wszystko za sprawą drobnego niedopatrzenia, dwudniowego opóźnienia w złożeniu dokumentów przez panią prezydent. Co ciekawe, Platforma Obywatelska głosowała za przepisem, który wkrótce pozbawi stanowiska Gronkiewicz-Waltz. Od początku Prawo i Sprawiedliwość zajęło twarde stanowisko w tej sprawie. Podpierając się przepisem, mówiącym, iż prawo nie działa wstecz próbowało przekreślić opinie wybitnych prawników, którzy mieli wątpliwości co do interpretacji tego paragrafu. Zaś Platforma Obywatelska próbowała za wszelką cenę nie dopuścić do kolejnej bitwy w stolicy.

Patrząc obiektywnie na ten konflikt, można dojść do wniosku, że jest to sprawa, w której ciężko będzie znaleźć konsensus. Każda ze stron trzyma się twardo swojego stanowiska. Uważam, iż politycy PO i PiS powinni zawrzeć kompromis, dzięki czemu budżet państwa mógłby zostać oczyszczony z kolejnego idiotycznego wydatku. Kolejne wybory oznaczają wydatek rzędu 2 mln złotych (wg. Przemysława Gosiewskiego)! Dlatego też pytam, czy Polskę stać na takie wpadki? Rozumiem, że nie można było ustrzec się błędów, ale czy aby na pewno w tym momencie nie da się tego naprawić? Może warto by było postawić interesy państwa ponad dobro partii! Przecież PiS nawet nie podjęło znaczącej próby, aby wyjść z tego politycznego kryzysu, lecz postawiło na nowe wybory z nadzieją, iż odzyska Warszawę. Skoro amnestia maturalna działała wstecz i posłom Prawa i Sprawiedliwości to nie przeszkadzało, to dlaczego teraz czują się tacy sfrustrowani?

Powracając do sprawy. W piątek Donald Tusk spotkał się z Jarosławem Kaczyńskim. Tusk szedł na to spotkanie z nadzieją, iż uda się przekonać premiera do ustawy abolicyjnej mającej na celu rezygnację z pomysłu przeprowadzenia nowych wyborów w stolicy. Niestety Donald Tusk się przeliczył. Do zawarcia kompromisu nie doszło, jednak rozmowa przebiegała w serdecznej atmosferze, co jest dla mnie zjawiskiem wręcz przełomowym! Szkoda, że nie ujawniono więcej szczegółów. W tej sytuacji polecam zaproszenie premiera na kolację w celu kolejnych ociepleń. Później warto by było razem wypić jakiegoś drinka, po czym wyruszyć razem na spacer ze swoimi zwierzakami. Może nawet psu Donalda Tuska udałoby się nawiązać dialog z kotem Jarosława Kaczyńskiego! Kto wie, może jakiś szkolony byłby to pies? Albo zamiast dialogu jakaś wspólna wycieczka, na przykład do Uzbekistanu? Albo wspólne poszukiwania igły w stogu siana mające na celu integrację obu panów. Skoro Unia Europejska może, to czemuż nie mógłby Donald Tusk z Jarosławem Kaczyńskim? Warto by było również zastanowić się nad wspólnym wypadem na koncert Mandaryny albo na przykład "niedoszłej pani minister kultury" Dody Elektrody. A na koniec proponowałbym udanie się na jakiś koncert pieśni patriotycznych w celu zwiększenia przywiązania do państwa. Jakby co, to polecam kontakt z Wojciechem Wierzejskim, który wie, gdzie odbywają się najlepsze koncerty (pseudo)patriotyczne.

A tak na poważnie. Myślę, iż warto byłoby wspólnie znaleźć jakieś koło ratunkowe. Przecież kolejne wybory oznaczałyby kolejne wyrzucenie pieniędzy w błoto. Niestety muszę przyznać, iż pani Gronkiewicz – Waltz należą się słowa potępienia za to, iż przeoczyła ten kruczek prawny. Rozumiem, iż będąc na skraju wyczerpania po kampanii wyborczej należał się pani Hannie odpoczynek, jednak co z doradcami? Z pewnością nie wysłała pani całego swojego sztabu pracowników na przymusowy wypoczynek. A Pani tytuł profesora prawa? Szczerze mówiąc, fakt ten powinien pani dodać kilku rumieńców na policzkach, bo wydarzenie to z pewnością chluby nie przyniesie. Szkoda, że tak się stało. Życzę wiele cierpliwości warszawiakom, których prawdopodobnie czeka kolejna męcząca kampania wyborcza. A co za tym idzie – kolejne telefony od kandydatów w nocy, albo co gorsza,plakaty na każdym przystanku! A fuj!

Krzysztof Pyzia

Comments

comments

Dodaj komentarz