Kononowicz na prezydenta! – Krzysztof Pyzia

Choć za oknem pogoda-paskuda, to w polskiej polityce nieobecna jest nuda! Tak, tak! Na początek kilka słów o człowieku-legendzie, Krzysztofie Kononowiczu! Postać ta została wykreowana w minionych wyborach samorządowych. Osoba ta kandydowała na stanowisko prezydenta Białegostoku. Czemuż legenda? Odpowiedź na to pytanie jest banalna! Otóż pan Kononowicz miał wyjątkowo ciekawy program wyborczy. Mówił, że jak wygra, to wtedy nie będzie bandyctwa, nie będzie złodziejstwa, a nawet nie będzie niczego ! Kreatywność w pełni wykorzystana! Aby zachęcić wyborców, dodał, iż już pracował w urzędzie miasta, więc ma pewne doświadczenie. Zapomniał tylko dodać, że w tym urzędzie to on sprzątał! Nadeszły wybory i co się okazało? Ano pan Kononowicz zdobył 1,7 tysiąca głosów! Ciekaw jestem, czy on czasem jakichS studiów od kreowania wizerunku nie skończył? Bo jak "pracował" w urzędzie, to nic nie wiadomo, co on tak naprawdę jeszcze mógł robić! Chodzą nawet plotki, że w niedługim czasie swoją popularnością ma przebić nie tylko Michała Wiśniewskiego, ale nawet Andrzeja Leppera i posłankę Beger włącznie. Uwaga! Uwaga! Pan Kononowicz zadeklarował, że będzie startował w wyborach na prezydenta RP! Ciekawe, czy dotrzyma słowa. Ostatnią osobą, której zrobiło mi się ostatnio żal, był niejaki pan Hubert H.! Odbyła się kolejna rozprawa i chłopina musiał zeznawać, bo podobno znieważył prezydenta, choć nawet nie wie którego!

W związku z tym mam pewną propozycję. Jako że mamy wspaniałe postacie, które niedawno zostały wypromowane przez media, wykorzystajmy ten potencjał! Wybierzmy Krzysztofa Kononowicza na stanowisko prezydenta, a premierem niech będzie Hubert H. – spec od "marketingu i negocjacji słownych". W końcu Kononowicz wykorzysta swoje doświadczenie w sprzątaniu, a pan Hubert będzie mógł w zaciszu swojego biura obrzucać wszystkich obelgami! Myślicie, że mówię bzdury? Jeśli przyjrzeć się Andrzejowi Lepperowi, który zaczynał podobnie, bo od wysypywania zboża , to Kononowicz na stanowisku prezydenta to wcale nie głupia myśl, a patologiczna przyszłość! Bo jednak w tym Białymstoku —sobie tych głosów nie nabił. A mało ich nie było, bo aż 1700!

Przechodząc do sedna wydarzeń ubiegłego tygodnia! Polska powiedziała stanowcze. Nie nowym negocjacjom Unii Europejskiej. Nieśmiało do naszego sprzeciwu przystąpiła się również Francja. Miejmy nadzieję, że do 24 listopada, kiedy to będzie miało miejsce posiedzenie UE, kraj serów i "smakoszy" żab nazbiera więcej odwagi i powie głośno – jesteśmy za Polską. Na razie słychać echo, które jest odpowiedzią na apel o pomoc. Wracając do kraju! II tura wyborów nadchodzi wielkimi krokami, a Platforma nadal walczy o udzielenie poparcia Hannie Gronkiewicz-Waltz przez Marka Borowskiego. Co z tego wyniknie, zobaczymy już wkrótce. Jednego możemy być pewni! Borowski z Kaziem z Pis-u się nie zeswata. Albo będzie poparcie dla PO, albo będzie cisza ze strony szefa socjaldemokratów! A na poprawę humoru moje wielkie zwierzenie się! Otóż w ubiegłą środę niestety nie mogłem oglądać meczu Polaków z Belgami. Do telewizora udało mi się "dostać" dopiero w 85 minucie spotkania. Ku mojemu zdziwieniu było 1:0 dla Polaków. Na początku myślałem, że popsuł mi się telewizor, bo taki wynik nie wchodził w rachubę. Myślę, chyba czas na okulary, bo wzrok mi się popsuł! Ale nie! Po kilku minutach komentator powiedział, że prowadzimy, więc podskoczyłem z radości, bo nie dość, że telewizor działa, to jeszcze wygrywamy. Przez to wszystko tak się zmęczyłem, że uczyniłem to, co robi większość polityków na obradach Sejmu robi, czyli krótko mówiąc, poszedłem spać!

Krzysztof Pyzia

Comments

comments

Dodaj komentarz