Korupcja w polskiej piłce! – Leszek Wiszniewski

19 stycznia 2007 roku minister sportu Tomasz Lipiec podjął być może najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Wprowadził do Polskiego Związku Piłki Nożnej kuratora – Andrzeja Ruskę. Była to decyzja jak najbardziej słuszna.

Od kilku miesięcy Tomasz Lipiec ostrzegał PZPN, że wprowadzi do centrali związkowej kuratora. Cała sprawa dotyczy korupcji w polskiej piłce. Wszyscy działacze nic sobie z tego nie robili, a wraz z prezesem Michałem Listkiewiczem straszyli opinię publiczną, że FIFA wykluczy wszystkie polskie drużyny z międzynarodowych rozgrywek. Czarę goryczy przelał fakt aresztowania Wita Ż. (były sędzia piłkarski, ekspert do spraw sędziów w stacji Canal +, działacz w PZPN). Nie dziwię się, że minister nie wytrzymał. Była jeszcze deska ratunku dla polskiej piłki. Mianowicie do dymisji mógł podać się zarząd PZPN. Niestety, odniosłem wrażenie, że wszyscy Panowie kurczowo trzymają się stołków i nie postąpili, jak należy.

Ta choroba trawi polską piłkę od bardzo dawna. Od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia w mediach mówi się o różnych układach. Tylko w ostatnich latach wybuchła afera barażowa z udziałem Garbarni Szczakowianki Jaworzno i Świtu Nowy Dwór Mazowiecki. Tą sprawą zajął się PZPN i sprawa została rozwiązana. Później aresztowano sędziego Antoniego Fijarczyka, który w kole z pasowym trzymał pieniądz z prowokacji policyjnej. W lecie 2005 roku wybuchła głośna afera wokół wywiadu Piotra Dziurowicza dla "Gazety Wyborczej". Sprawa ucichła. Na szczęście prokuratura (wydział do walki z korupcją, Wrocław -Psie Pole) nie śpi.

Trwa śledztwo. Zatrzymanych jest już około 60 działaczy, sędziów i obserwatorów, a prokurator mówi, że to nie koniec. Jakie konsekwencje poniesie polska piłka? Mówi się o wykluczeniu z międzynarodowych rozgrywek wszystkich reprezentacji. Nie byłbym tego taki pewien, gdyż Polska to nie mały afrykański czy azjatycki kraj, gdzie FIFA może robić, co chce. Miejmy nadzieję, że cały chory system zostanie wyleczony, a winni zostaną ukarani. Zresztą decyzja ministra cieszy się dużym poparciem społecznym. I na koniec: chyba każdy chciałby wybrać się w sobotnie popołudnie na stadion i mieć świadomość, że wynik nie jest z góry ustalony.

Leszek Wiszniewski

Comments

comments

Dodaj komentarz