Korzystny kompromis? – Artur Gierko




 

Cała sytuacja krzyża śmieszyła mnie od kiedy o niej usłyszałem. Nie sądziłem, że w tym kraju znajdzie się aż tylu fanatyków i sądziłem, że cała afera przejdzie obok i za kilka dni wszyscy o niej zapomną. Najwyraźniej myliłem się, gdyż cała sprawa nie tylko powiększyła się do nieprawdopodobnych rozmiarów, ale także odcisnęła stałe piętno w historii polskiej polityki.

 

Tak naprawdę do końca nie mogę zrozumieć przyczyny sporu. Oczywiście, każdemu zmarłemu należy się szacunek, ale ten zwyczaj, wcale nie wskazuje, ażeby taką osobę czynić błogosławioną. Mowa jest tu oczywiście o ofiarach katastrofy smoleńskiej, a w szczególności świętej pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Działania obrońców krzyża, są nielogiczne. Przecież symbol wiary chrześcijańskiej, powinien znajdować się w miejscu do tego poświęconym. Pałac prezydencki na pewno takim miejscem nie jest. Jest natomiast siedzibą prezydentów polskich oraz spełnia funkcje publiczne. Wydaje mi się nietaktem stawianie tam jakichkolwiek aktów wiary. Przecież nie jest to ani miejsce pochówku prezydenta, ani miejsc jego śmierci, a kościół im. Świętej Anny byłby miejscem – no cóż – co najmniej odpowiednim i ulokowanie tam krzyża jest całkiem na miejscu.

 

           Największe jednak zaskoczenie wzbudził we mnie kompromis zaproponowany przez "krzyżaków". Co to za kompromis, skoro nie dość, że symbol wiary pozostanie przed pałacem, a dodatkowo dojdzie do niego cała tablica? Odpowiedź jest prosta – to nie jest kompromis, ale zwiększenie liczby postulatów. Takie działanie do niczego nie doprowadzi, ale ta afera będzie ciągnęła się w nieskończoność. W innych krajach europy już da się słychać negatywne komentarze co do tego zdarzenia. Niemiecki dziennik "Tagespiegel" pisze, że "Ta absurdalna szarpanina o drewniany krzyż jest relacjonowana od tygodni na żywo przez kanały polskiej telewizji". Ma tutaj całkowitą rację, i to nie w zdaniu o telewizji, ale w początku wypowiedzi. Ta sytuacja faktycznie jest absurdalna i śmieszna.

 

           Rozłam polskiego kościoła, walki na ulicach, afera – to nie jest normalna sytuacja. Bardzo rzadko w cywilizowanym europejskim kraju zdarzają się takie cyrki. A jedyna osoba, która pociąga za wszystkie sznurki to szanowny pan Jarosław Kaczyński. To od jego, a nie od decyzji kościoła zależy zachowanie fanatyków. Wszyscy wiedzą, że uwielbia pan władzę panie prezesie, ale to właśnie przez tą aferę spada panu poparcie, i nie sądzę by było inne rozwiązanie niż wycofać oddziały z pola bitwy.

 

 

 

 

Artur Gierko

Comments

comments

Dodaj komentarz