Kto na tym zyska? – Anna Majewska,

     Wreszcie mamy te nasze ”upragnione” mundurki! Oczywiście, „cieszymy się” bardzo z tego, bo kto by nie chciał chodzić w tak nierozpraszającym, jak można by rzec, stroju. Przepoconym oczywiście, chyba że nasze kieszenie kipią gotówką to sprawimy sobie drugi na zmianę. Dzięki naszemu panu ministrowi Giertychowi nieszczęsne dzieci, a tym bardziej zrozpaczona młodzież gimnazjalna od września ruszy do szkoły w „pełnym umundurowaniu”. Inaczej, zwyczajnym mundurku, zwanym przez naszych posłów jednolitym strojem  szkolnym. Możemy tylko mieć nadzieję  że los ten nie podzielą uczniowie szkół ponadgimnazjalnych, bo tam musi o tym zadecydować dyrektor placówki po
zasięgnięciu opinii rady rodziców. No cóż. Teraz pozostaje  tylko domyślać się, jaki to miało cel. Cel  tej udręki dla wielu młodych ludzi. Czy były to względy moralne? A może estetyczne? Otóż nie. Ja myślę, że problem leży głębiej (ale nie w podświadomej psychice wielu tysięcy ludzi!). Moim zdaniem sprawa dotyczącaubioru w szkołach, którą poruszyli politycy po śmierci 14-letniej Ani, nie ma wiele wspólnego z dobrem dzieci. Stawia bardziej na dobro ogółu, a dotyka bezpośrednio sfery finansowej. Wiadomo nie od dzisiaj że „każdy pieniędzy jak brzytwy się chwyta”. I to właśnie toczy się ten spór rozpocznie się produkcja mundurków na wielka skalę, co doprowadzi przemysł włókienniczy do dawnej świetności. Wzrośnie liczba zatrudnienia szwaczek, które dotychczas nie miały obiecujących perspektyw na pracę. Żeby to udowodnić, wystarczy, że rozejrzycie się po swoich szkołach. Pewne jest, że niedługo nękać będą was i waszych rodziców kolejne zakłady krawieckie oferujące niezliczone wersje ubiorów szkolnych i w tym całe sedno sprawy – już wiecie komu tak zależało na mundurkach.   W dniu 11 kwietnia posłowie przyjęli również poprawkę dotyczącą liczby
podręczników. Zgodnie z nią szkoły będą mogły wybrać do trzech podręczników do każdego przedmiotu na danym poziomie kształcenia; resort edukacji chciał, by wybierały tylko jeden podręcznik. I tu (na przekór) biję wielkie brawo dla pana Giertycha, powiedział on dziennikarzom po głosowaniu, że przyjęcie jej poprawki definitywnie kończy  akcję ,,Tani podręcznik”. W tej sprawie miał on absolutną rację. Bo czy nie mogłoby być tak jak za czasów naszych mam i babć, gdy korzystano z tych samych podręczników. Wtedy dzieci młodsze mogły uczyć się z książek starszego rodzeństwa. A teraz? Można tylko o tym pomarzyć. Dlatego tak dużym zainteresowaniem cieszą się antykwariaty, w których i tak często mimo wszystko przepłacamy za podręczniki z drugiej lub trzeciej ręki. Dlatego wracamy do kupowania w księgarniach, mając nadzieję że nowsze pomoce naukowe posłużą jeszcze bratu, siostrze lub kuzynce. Wnioskujemy z tego, że wzbogacą się na tym znów księgarnie. I znów wszystko poszło nie po naszej myśli….       Na koniec apeluję do wszystkich czytelników- dbajcie mimo wszystko o waszą edukację, może nasze pokolenie będzie kiedyś lepiej rządzić tym naszym zawikłanym państwem.

 

           

Anna Majewska,

Comments

comments

Dodaj komentarz