Kulisy parlamentu – Magdalena Madeja

Władza nam od dłuższego czasu usilnie wmawia, że coś się w kraju dzieje. Istotnie, jak nie seksafera, to Rospuda, jak nie Rospuda, to taśmy Gudzowatego. Przyszedł, czas na podział społeczeństwa na aborcjoentuzjastów i aborcjosceptyków. Szkoda tylko, że wszystko to ma wymiar bezużyteczny. Debatują od tygodni nad Konstytucją, zapominając, że tak naprawdę ochrona życia leży w naszym własnym sumieniu. Istnieją przecież pewne prawa moralne, o które nie trzeba użerać się między sobą, tracić czas i pieniądze. I znowu wybrańcy narodu zapomnieli, że prowadząc dobrą politykę prorodzinną, nie musieliby walczyć o wpisanie paru wyrazów do Konstytucji. Kobiety otoczone opieką państwa chciałyby rodzić nawet jeszcze więcej dzieci, by wychować je z dumą na porządnych obywateli porządnego kraju.

A taśmy tylko i wyłącznie obnażyły polityczne bagno. Rzeczywiście, to niecierpiący  zwłoki problem rozliczać polityków z ich żenujących wypowiedzi na własny temat. Straszenie, kto kogo nagrał, kto co widział i kto co komu powie, potęguje dramaturgię. Spada popularność telenoweli na rzecz komediodramatu z Wiejskiej. Wielu przecież śledzi, co też mądrego padnie z ust kolejnych polityków, kto kogo trzyma w szachu i jak potoczą się dalsze losy bohaterów IV RP.

Ale skoro politycy tak lubują się w obrzucaniu błotem, niech się potem nie dziwią, że społeczeństwo nie obsypuje ich za to kwiatami.

 

 

Magdalena Madeja

Comments

comments

Dodaj komentarz