Lech do Lecha! – Klaudia Orska

 

Prezydent ma w ręku władzę. On zarządza Polską. On też decyduje, kto dostanie zaproszenie na galę z okazji 90 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Faktycznie to jego impreza, ale czy dobrze jest dzielić ludzi ważnych na tych mniej i bardziej? Noblista nie jest mile widziany, ale dla pana posła jest przyszykowane to miejsce po prawej! Frustrująca sytuacja.

Od ostatnich miesięcy widać sceptycyzm polityków w stosunku do byłego prezydenta – Lecha Wałęsy. Raz dwaj panowie piszą o nim budzącą rezerwę książkę, kolejny – media nie transmitują gali z okazji 25 lat przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla! Ale to jeszcze nic! Nie takie rzeczy działy się w Polsce, na które przymykaliśmy oczy. Teraz Lech Kaczyński nie zaprasza „ człowieka, który zmienił bieg dziejów” do wspólnego świętowania wraz z rządem, ważnymi osobistościami( jaką, według głowy państwa, Lech Wałęsa nie jest!) i gośćmi zza granicy rocznicy odzyskania niepodległości! Tu już nawet nie chodzi o wzburzone uczucia jednego polityka do drugiego. Nie tylko Polacy patrzą na ten brak taktu, ale także przybyłe osobistości. Ależ nie – to oczywiście nie wina naszego prezydenta! Broń Boże!

Jeśli dostaje się zaproszenie, można je również nie przyjąć. Z tej możliwości skorzystał Donald Tusk – honorowy człowiek. Jednak, czy wypada robić tak, będąc premierem europejskiego państwa, a na dodatek otrzymując je od jego prezydenta?! Takie rzeczy – tylko w Polsce! Nie tylko zabrakło na gali naszego noblisty, ale także szefa rządu i jego całego gabinetu. Ach, czy zawsze musimy być podzieleni? Czy nawet takie ważne dla nas – Polaków – święto, nie może nas zjednoczyć? Przecież „Donald Tusk i spółka” nie musieli cały koncert przesiedzieć w towarzystwie swojego druha – prezydenta! Wystarczyłoby, że panowie poklepaliby się, jak zawsze, po ramieniu, promieniście uśmiechnęli, jeden podziękowałby za zaproszenie, drugi za przyjście, i byłoby po sprawie! A nasz kraj pokazałby, że jesteśmy jednością. Za wiele…? Za wiele.

Dziwne rzeczy się u nas dzieją. Nie podobasz się prezydentowi? To nie transmitują ważnych wydarzeń związanych z twoją osobą w telewizji! Piszą o tobie budzące sprzeczność książki. Opinia leci ci w dół, – a co najgorsze – nie masz, co liczyć na zaproszenia na wspólne świętowanie wśród partyjnych kolegów! Życie… – a raczej – Lechu…

 

Klaudia Orska

Comments

comments

Dodaj komentarz