Miesiąc miodowy się skończył, Panie Premierze! – Kuba Radzewicz

POwyborcza euforia już dawno opadła. Nowi (starzy) posłowie zdążyli się już na dobre zadomowić w ławach na Wiejskiej. Powstały nowe komisje śledcze, wyszły na jaw nowe afery i skandale, a  nasi kochani decydenci zarzucili nas kolejną porcją sejmowego absurdu. Przyzwyczajeni do tego typu scen możemy powiedzieć: Ach, jakie to polskie! A jednak coś tu nie pasuje. Przecież miało być inaczej. Miało być spokojnie i normalnie. Miało być, ale czy będzie?

Mija powoli „miesiąc miodowy” gabinetu Donalda Tuska. Sto dni działań nowego Rządu to doskonała okazja do małego podsumowania. Te sto dni to była przede wszystkim wielka, ogólnonarodowa nadzieja. Nadzieja na uzdrowienie sytuacji w kraju i zrealizowanie obietnic wyborczych. Nadzieja i szansa dla Polski, w którą 21 października uwierzyło wiele milionów wyborców. Ten okres zapamiętamy jednak też jako wielką potyczkę Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego. Panowie spierali się gdzie tylko się dało, każdą okazję wykorzystywali na „dokopanie” przeciwnikowi. Wszyscy dobrze pamiętamy spory o wyjazd do Lizbony, zakończoną fiaskiem Radę Gabinetową czy w końcu kłótnie podczas trwania żałoby narodowej. Takie stosunki pomiędzy dwoma najważniejszymi osobami w kraju można porównać do walki bokserskiej, w której przeciwnicy raz po raz zadają sobie ciosy- w tym przypadku możemy mówić też o ciosach poniżej pasa.

Jeśli mówimy o pierwszych stu dniach Rządu, nie możemy zapomnieć o fali protestów, która przetoczyła się przez Polskę niczym huragan Katrina. Protestowali górnicy, żony górników nauczyciele, lekarze, pielęgniarki, celnicy i kierowcy. Nie zapomniałem przypadkiem o kimś? Chyba jeszcze nigdy w tak krótkim okresie nie było tak wiele strajków! Co kilka dni w stolicy odbywały się pikiety, marsze protestacyjne i demonstracje. Związkowcy wyszli chyba z założenia, że kto głośniej krzyczy, kto efektowniej strajkuje – ten dostanie większą podwyżkę! Rząd uspokajał, zapewniał i obiecywał podwyżki, starał się wyjść z tej sytuacji z twarzą.

Czy to się udało? Okazało się, że mimo wielu przeciwności tak. Najnowsze sondaże podają wzrost poparcia dla PO o 3%. Czy to pierwszy CUD Rządu Tuska? Polacy najwyraźniej wciąż wierzą w Donalda i jego gabinet. Wciąż mają nadzieję i popierają Rząd. Jak długo jednak będzie jeszcze trwał ten stan powyborczego upojenia? Kiedy wyczerpie się kredyt zaufania dany Tuskowi przez społeczeństwo? Nie wiadomo.

Teraz wypadałoby tylko odpłacić się obywatelom za to zaufanie –  zrealizować obietnice wyborcze. Przecież to takie proste i  oczywiste. Nie od dziś wiadomo jednak, że często to te najbardziej oczywiste sprawy sprawiają najwięcej kłopotów. No cóż? Powodzenia, Panie Premierze!

 

Kuba Radzewicz

Comments

comments

Dodaj komentarz