Miłosne gierki – Kinga Dereń




Kościół. Ona – piękna, on – brzydki. Ona ubrana w przepiękną białą suknię, a on tradycyjnie w czarny garnitur. Pełno kwiatów, morze łez. Ach, co za wzruszenie! „I ślubuje Ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską”. Symboliczny pocałunek, u niektórych przeradzający się w gorącą manifestację uczuć. Tu posypią ryżem, tam podrzucą grosik. Wesele do rana. Wspaniale! W takim razie co dalej?

7 lat później

Już dawno mają za sobą pierwsze kłótnie. Znają się na wylot, można by rzec, że się ze sobą nudzą. Często dochodzi do próby naprawienia związku. Ona wpada na pomysł, żeby urozmaicić życie seksualne, a on funduje drogie wakacje za granicą. Czasem obojgu przyjdzie na myśl dziecko. „Tylko kto się będzie nim zajmował?” – myślą po głębszych  refleksjach. „Kochanie, co powiesz na zwierzątko – może piesek?”

„Ja tych obleśnych efektów przemian psiej materii nie będę sprzątał/sprzątała!” – kwestie proszę dopasować wedle uznania.

I co tu zrobić? Rozwód? –  nie, bo mamy zobowiązania finansowe. Nie ma pomysłu? Czekamy, co będzie dalej.

15 lat później

„Niechcąco” mogły się zdarzyć jakieś zdrady, a co po tym następuje – krzyki, wrzaski, wyrzucanie ubrań (męskich bądź damskich) z okna. Prawdopodobnie poszli na ugodę i zamiast dziecka oraz pieska, pojawiły się rybki. Brak konwersacji. „Prawie zapomniałam, jak on się nazywa” – przykład fragmentu rozmowy telefonicznej.

Mieszkanie pewnie jest już większe (bo mają duże akwarium). Wyposażenie domu zgodne z dzisiejszą modą. Ona myśli o operacjach plastycznych, a on – jak zrzucić „brzuszek piwosza”. Mijają się na korytarzu, nawet na siebie nie spojrzą. Rybki zdychają jedna po drugiej.

U kresu życia

Oboje już dawno pogodzili się z utratą szczęścia. Chodzą, co niedziele do Kościoła, by na koniec życia mieć tzw. czyste konto. Operacja plastyczna się nie udała – ona jest załamana, a on waży 10 kilogramów więcej. Niekiedy, gdy po wieczornym pacierzu leżą obok siebie, zegar cichutko tyka, a oni nasłuchują swoich płytkich oddechów, zastanawiają się, gdzie popełnili błąd. Co źle zrobili, czego nie zauważyli? Być może żałują tych wszystkich nieporozumień. Chcieliby cofnąć czas, nauczyć się od nowa kochać „tę” osobę – bo zawsze jakiś sentyment pozostaje.

 

 

 

 

 

Kinga Dereń

Comments

comments

Dodaj komentarz