Młodzi do piór – Magdalena Madeja

Ci którzy twierdzą, że dzieci i ryby (oczywiście oprócz tych grubych) głosu nie mają, zwłaszcza w kwestii, które ich dotyczą niech wiedzą, że są w błędzie.

Polityka jest wszechobecna w naszym życiu i nie sposób o niej nie mówić! A uwaga pana Tomasza opublikowana w nr 52(862) Angory, który nawiasem mówiąc wypowiedział się niemal incognito (nie podał swojego adresu e-mail i uniemożliwił tym samym młodym czytelnikom bezpośrednie odniesienie się do poruszanego tematu) jest niedorzecznością o charakterze śmieszno- żałosnym.

Od zarania dziejów Ziemia się kręci z zachodu na wschód, a czas, postęp, zmiany cywilizacyjne nieubłaganie gnają do przodu, starsi oddają ster młodszym. I to chyba nie slogan, że młodzież jest przyszłością narodu. Przecież wypowiadały się na ten temat niejedne autorytety! Obserwacje sceny politycznej i kształtowanie własnego stanowiska wobec zachodzących zdarzeń jest nie tyle naszym przywilejem, co wręcz obowiązkiem. To co dzieje się w parlamencie i samorządach lokalnych ma wpływ na życie każdego obywatela, i tego dojrzałego dorosłego, i tego dopiero wchodzącego w dorosłość. Analiza procesów politycznych pozwoli uniknąć popełnienia tych samych błędów przyszłości i stworzyć lepszy wizerunek państwa na arenie międzynarodowej, bo że różowo nie jest to chyba każdy wie. Zamiast kneblować usta młodym lepiej stosować profilaktykę: wszystkie dzienniki oznaczyć czerwonym kwadratem, gazety sprzedawać za okazaniem dowodu, wiadomości w radiu podawać po 23, a na internetowych serwisach informacyjnych założyć bezwzględny filtr.

Z polityką związane jest niemal wszystko, bezpośrednio bądź pośrednio. Pieniądz, prawo, mieszkanie, telefon, kontakty międzynarodowe, zdrowie, edukacja, drogi, prąd, gaz, praca, samochód, bezpieczeństwo, książka… czasami nawet życie intymne i religia (niestety). Tak więc do piór młodzi obywatele! O tym co się zdarzyło w mijającym roku napisano już tomy. Ale skoro już jestem na mównicy przypomnę tylko, że rok 2006, ogłoszony Rokiem Języka Polskiego, przyniósł wiele ciekawych sformułowań, nie zawsze rodem z dyplomacji. O ile „Marcinkiewiczowy” makaronizm (słynne „yes yes yes”) na dobre zagościł w polskiej mowie, o tyle „Kononowiczowe” „co się stało się” póki co nie uzyskało aprobaty prof. Miodka. Oczywiście nie zabrakło dziadowania i małpowania. Dla równowagi przykładnie potępiono słownictwo niejakiego Huberta H.

Miniony rok obfitował w tzw. tematy zastępcze. Było też dużo kampanii związanej z wyborami, a potem przepychanek kto z kim przejmie ten wózek, powitań i pożegnań też trochę było, no i parę ciekawych medialnie afer, a także przedziwnych pomysłów. Ale, że każdy nowy rok niesie ze sobą jakieś niespodzianki (aż strach się bać) należy mieć nadzieję, że teraz może być już tylko lepiej. I tak będzie! Oczywiście pod warunkiem, że te marzenia nie pozostaną w sferze pobożnych życzeń. Bo, jak mawiają górale, będzie świeciło słońce, no chyba żeby lało. Tak więc ciekawego Nowego Roku!

Magdalena Madeja

Comments

comments

Dodaj komentarz