MOHEROWA REWOLUCJA – Wiktor Marczyk, lat 15

Coraz częściej mam okazję spotykać się z terminem "Moherowa Rewolucja". Głównie w codziennych rozmowach lub na forach internetowych, jednak czasem również w przeróżnych mediach (dodam, iż nie mam na myśli wyłącznie TVN-u). Mogę mniemać, iż jeśli tendencja do używania tego zwrotu dalej będzie tak wzrastać, wejdzie on na stałe w historię Polski, zupełnie jak rewolucja październikowa lub francuska. Jednak pewnie dla "poprawności politycznej" moherowi historycy nazwą ją inaczej.

"To nie jest zwykła rzecz, to styl bycia!". Takie i tym podobne hasła krzyczą z gigantycznych ram billboardów. Nie sądzę, aby ktokolwiek się nie zgodził, jeśli napiszę, że moher to już nie jest zwykły materiał, to styl życia. Gdyby zrobić niezwykle obiektywną i dokładną statystykę, to podejrzewam, iż 90% przypadków, w których mówimy "moher", odnosi się nie do tworzywa, z którego robi się bardzo modne bereciki, lecz do stylu bycia bądź przynależności społecznej pewnej grupy ludzi. Spróbujcie któregoś dnia policzyć, ile razy słyszycie słowo moher i zrobić taką mini – tabelkę. Zobaczycie, że się nie mylę.

Zacząłem się całkiem niedawno zastanawiać, co spowodowało, iż powstała ta bardzo ciekawa grupa, która jest obiektem żartów dużej części społeczeństwa, a której nazwa wzięła się w gruncie rzeczy od miłego w dotyku materiału. Doszedłem do kilku, myślę ciekawych, wniosków.

Otóż (używając jednego z ulubionych powiedzonek "Moherów"), w dzisiejszych czasach mamy w Polsce niż demograficzny. Różni wielcy i mali myśliciele próbowali temu przeciwdziałać, jednak ani becikowe, ani zmiana przepisów prawnych, ani żadne inne miłosierdzie nie mogą poprawić zaistniałej sytuacji. Co za tym idzie, nasz naród jest coraz starszy. Odsetek ludzi na emeryturze wzrasta. Gdy tylko pojawiło ich się wielu, poczuli swoją siłę i postanowili uderzyć.

Drugim bodźcem, który w mojej opinii miał wpływ na wytworzenie się Moherów, jest komunizm. Tak, właśnie komunizm. Moim zdaniem to właśnie Rydzykanci są "widmem komunizmu". I choć termin ten jest raczej używany do "czerwonych małp" z lewej strony politycznej sceny, to ma on dwa znaczenia. W czasach polskiego totalitaryzmu wielkie znaczenie miała religia. Nie można odmówić wierze tego, że była nadzieją, była siłą i była spoiwem narodu polskiego w okresie przed latami dziewięćdziesiątymi. Jednak kilka osób najwidoczniej za mocno zagnieździło się w tym systemie i do tego dość opacznie zrozumiało, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Coraz mocniejsze trzymanie się religii, wywoływane przez komunistyczne władze, skończyło się tym, iż ludzie z zagorzałych katolików stali się fanatykami, gotowymi na wszystko w imię swojego Boga i toruńskiego mesjasza (wydaje się, że zwłaszcza w imię tego drugiego).

Okazuje się, że mimo iż moherowa społeczność, jaką znamy, występuje chyba tylko w Polsce, jest ona znana w wielu zakątkach Europy. Hitem tego lata na toruńskim rynku, wśród turystów z zagranicy, okazały się małe moherowe ludki. Białe kulki z naciągniętymi berecikami rozchodziły się jak świeże bułeczki, przynosząc swemu twórcy spore zyski. Po okresie wakacyjnym wszystko ucichło, ale prawda o Moherowej Rewolucji poszła w świat.

Głównym przymiotem typowego Mohera jest, oczywiście poza podeszłym wiekiem, jego religijność. Ciekawe jest to, że owa bogobojność jest tak bardzo rozpowszechniona i znana w Europie, że ludzie przyjmują to jako cechę ogółu, stąd też coraz częściej zamiast skojarzenia polak – złodziej, pojawia się określenie Polak – gorliwy katolik. Jednak obywatele innych krajów myślą o głęboko wierzącym Polaku, jak o głęboko wierzącym Niemcu, Francuzie czy Angliku – który tydzień lub częściej chodzi do kościoła, tryska dobrem, jest zawsze uśmiechnięty i bardzo interesują go sprawy kościelne. Nie wiedzą, że nasi rodzimi katolicy to aż tacy fanatycy. Nie oglądają wywiadów na warszawskim Nowym Świecie, które przerywa bezzębna staruszka krzykiem: "LPR superpartia, nie widzą, jak zachowują się nasze Mohery, gdy arcybiskup Wielgus zrzeka się swojego urzędu, za co winą obarczane są łże-media, łże-elity i UB. Co z tego, że duchowny, zachowując resztki godności, przyznał się do winy, gdy mu przedstawili podpisane jego ręką dokumenty? Zaatakowali przedstawiciela Kościoła, czyli zaatakowali i nas, tak myśli Beret.

Jakie są skutki Moherowej Rewolucji? Przede wszystkim, wielki stres zarówno dla Moherów, jak i dla innych. Berety się denerwują, bo "Kościół umiera", bo "młodzież jest zła", w końcu, bo "Szatan opętał wszystkich ludzi", natomiast reszta denerwuje się, bo do Moherów, z racji wieku nic nie dociera i, również z racji ilości przeżytych lat, nie wypada im, przez dobre wychowanie i z troski o słabe serce przysadzistych kobitek w puchatym nakryciu głowy, powiedzieć wszystkiego, co by się chciało.

Poza tym, jak każda szanująca się rewolucja, ta również doprowadziła do zmiany panującego rządu. Szala w ciągu jednych wyborów przechyliła się zdecydowanie z lewej na prawą stronę. Nie twierdzę, że poprzedni rząd był lepszy od tego, ale na pewno obecny też nie jest lepszy od tamtego. Jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne krytyczne teksty, chociażby ten. Jednak kaczorząd nic sobie z tego nie robi. Wręcz przeciwnie, widzi w tym atak na demokrację, niektórzy mówią nawet o zamachu stanu. Jednak czego się można spodziewać po grupie ludzi, wśród których największą ilością dyplomów wyższych uczelni może się pochwalić rolnik z podstawowym wykształceniem, znanywszem i wobec z wielkich zdolności w dziedzinie blokad. Zarówno drogowych, jak i sejmowych.

Poza tym, jak w czasie każdej destabilizacji wywołanej rewolucją, spada poczucie bezpieczeństwa obywateli. Każdego dnia człowiek budzi się z myślą, że ten dzień może przynieść coś wielkiego, nieodwołalnego i niekoniecznie dobrego dla państwa i jego obywateli. Jednak wielka moherowa armia własną, obwisłą piersią zasłoni tę decyzję, w pełni ją popierając. A, jak już mówiłem, ludzie ci stanowią coraz większy odsetek społeczeństwa polskiego.

Wielu ludzi zastanawia się, jak długo przetrwa Moherowa Rewolucja. Czy, tak jak Saturn, pożre własne dzieci, czy też będzie rosła w siłę i posiądzie pełną władzę, której nie odda aż do kolejnego wywrotu? Analizując tę sytuację, należy zauważyć pewną cykliczność gwałtownych zmian i reform, która występuje od stuleci. Najpierw były zabory, czas represji, strachu i wyniszczenia narodowego. Potem był względnie bezpieczny okres dwudziestolecia międzywojennego. Kolejnym etapem było wielkie, światowe nieszczęście, którym bez wątpienia była druga wojna światowa. Represje, morderstwa, wyniszczanie, miliony ciał, mnóstwo wielkich nasypów ludzkich i inne okrucieństwa dwóch okupantów. Dalej było tzw. "cudowne wyzwolenie" przez naszych "przyjaciół Rosjan", które doprowadziło do kolejnego zniewolenia, choć na papierze wszystko było w porządku. Potem pojawiły się wielkie nadzieje (zresztą, nie pierwszy raz) i władza wróciła do polskiego ludu. Teraz kolejny raz miejsce ma, pozwolę sobie użyć tego słowa, przewrót. Jednak, tak jak i wszystkie poprzednie, ten powinien upaść, zanim moje pokolenie skończy swój żywot zastąpione przez inną rewolucję lub po prostu poprzez utratę sił. Wskazuje na to kilka czynników.

Przede wszystkim, średnia wieku rewolucjonistów. Walka Moherów o przejęcie władzy przez ich wysłanników przypomina mi ostatnie chwile życia wodza, który chce, aby jego dziedzictwo przetrwało, przekazując w tym celu władzę w ręce swoich przedstawicieli. Powiedzmy sobie szczerze, Mohery to gatunek na wymarciu. Oczywiście po polskiej ziemi dalej będzie stąpać ich spuścizna w postaci przeróżnych młodzieżowych instytucji (dajmy na to posądzanej o faszystowskie i szowinistyczne zachowania). Śmiem jednak wnioskować, iż siły Beretów mocno osłabną i to już całkiem niedługo. Do władzy dojdzie obecna młodzież, moje pokolenie i wszystko może się potoczyć zupełnie inaczej. W wielkich miastach już wyrażany jest sprzeciw. Gimnazjaliści i licealiści otwarcie wyrażają swoje niezadowolenie.

Poza tym, okazuje się, iż wysłannicy Moherowej Rewolucji mają poważne problemy z ugruntowaniem swojej władzy. Trzy różne odłamy Moheryzmu, zwanego też czasem Kaczyzmem, zjednały się, lecz wciąż nie mogą do końca się dogadać. Do tego popularność każdego z tych ugrupowań osobno i wszystkich razem systematycznie spada na rzecz centrum i centrolewu.

Nie tylko w Polsce spada popularność Moherowego Rządu. Za granicą znane dzienniki obsmarowują naszą ojczyznę i rodzimych polityków, wytykając im nieudolność, śmieszność i brak kompetencji. Nie wnikajmy w to, czy mają rację. Ważne jest to, że przez takie wypowiedzi, zagraniczne media wywierają pewien wpływ na krajową opinię publiczną, która ma tendencję do naśladowania zachodnich wzorców.

Na podstawie tych przesłanek nie mogę prorokować Moheryzmowi zbyt udanej przyszłości. Powiem więcej, uważam, iż polegnie on jeszcze przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi. Najbardziej zagorzali Rydzykanci pozostaną przy swoim guru, ale zapewne nigdy nie podniosą się po takiej porażce, a przynajmniej proces odnowy ich potęgi będzie bardzo czasochłonny. Nie wiadomo jednak, czy starczy im sił na trwanie tyle czasu. Tymczasem, wracając do teraźniejszości, czeka nas kilka lat rozruchów i stresu związanego z rewolucją. Zobaczymy, jak daleki będzie zasięg tego swoistego przewrotu.

Ciężko jest jednoznacznie wyznaczyć głębokość, do jakiej zagnieździ się w historii polski ideologia Moheryzmu czy też Kaczyzmu, trzeba czekać na nadchodzące jutro. Tymczasem pod naszymi nosami powstają nowe odłamy politycznych stronnictw, choć nie sądzę, aby przetrwały one w podręcznikach historii, a już na pewno nie pod tymi nazwami. Jednak my, młodzież, na pewno zapamiętamy te terminy i z większym lub mniejszym rozrzewnieniem (lub może rozbawieniem) będziemy wspominać na stare lata czasy Kartofelków, Berecików, Wykształciuchów, Układu i łże-elit.

Wiktor Marczyk, lat 15

Comments

comments

Dodaj komentarz