Należałoby się pofotygować – Paweł, 17 lat

Zazwyczaj mówi się o polityce wewnętrznej, natomiast rzadziej wspomina się o wydarzeniach zagranicznych mających bezpośredni wpływ na polski wizerunek czy gospodarkę. Może wynika to z braku prowadzenia polityki zagranicznej przez nasz rząd?

Na pewno kontakty nie są zbytnio ożywione, a rządzący myślą, że wystarczy pojechać tylko na szczyt Unii Europejskiej. Martwi mnie brak kontaktów ze strategicznymi dla nas państwami, czyli naszymi sąsiadami. Bierność dotyczy chociażby krajów, z którymi mamy wspólną przeszłość czyli Słowacji i Czech. Wiele nadziei wiązałem z wizytą premiera Jarosława Kaczyńskiego u kanclerz Angeli Merkel. Ale zakończyło się tylko na lekkim ociepleniu na linii Berlin-Warszawa.

Wielkim konfliktem stało się natomiast embargo Rosji na polskie mięso. Decyzja ta spowodowała fiasko helsińskiego szczytu UE-Rosja na skutek naszego weta. Z pewnością było w części słuszne, ale nie powinniśmy bezpośrednio rozwiązywać własne problemy, a nie na forum Europy. Martwi mnie bezradność polskich ministrów w tej kwestii, gdyż tracą na tym przedsiębiorcy, a co za tym idzie, całe państwo.

Ważnym elementem w polityce zagranicznej jest gospodarowanie siłami zbrojnymi. Teraz najwięcej naszych żołnierzy jest na misji w Iraku. Moim zdaniem, powinniśmy zacząć powoli wycofywać się z tego wsparcia, a przynajmniej nie zwiększać kontyngentów. A tymczasem prezydent Lech Kaczyńśki zadeklarował kolejny udział w działaniach zbrojnych na terenie Afganistanu – tym samym jako pierwszy odpowiada na prośbę prezydenta Georga W. Busha. Wiążą się z tym ogromne koszty, a nasza armia i tak nadszarpnęła swój budżet samolotami F-16. Wypadałoby przejrzeć rachunek zysków i strat…

Jak donosi "Gazeta Wyborcza" minister Anna Fotyga wstrzymuje wyjazdy naszych ministrów za granice bez podania powodu. Jeden z jej zastępców miał pojechać do Chin i Korei Północnej co byłoby zarazem przełomem w międzynarodowych kontaktach z tym ostatnim państwem. O ile pamięć mnie nie myli to, po próbach nuklearnych, jakie wykonano, nikt nie odważył się na jakikolwiek dialog bezpośredni z Koreą. Wszystko ograniczyło się do masowych medialnych potępień, co nie rozwiązało tego ciężkiego problemu, a sprawiło tylko, iż lekko przycichł.

Jak widać, kontakty zagraniczne w Polsce bardzo kuleją. Nikt do nas nie przyjdzie na kolanach, żeby dbać o nasze interesy, trzeba się troszeczkę pofatygowa, by coś osiągnąć. Nie ma nic za darmo!

Paweł, 17 lat

Comments

comments

Dodaj komentarz