Niedawno natknąłem się… – Bartosz Madaliński, 17 lat

Niedawno natknąłem się na artykuł w „Angorze”, którego wymowa zaniepokoiła mnie. Otóż okazało się, że we Francji, w pewnej szkole nie pojawi się na stołówce pewien rodzaj mięsa, ponieważ nie odpowiada ono imigrantom z krajów arabskich (problem koszerności). Następnie zauważyłem, że nie może być symboli religijnych, tzn. krzyży, bo wyznawcy islamu czują się obrażeni. W związku z tym mam pytanie: czy mniejszość może decydować o większości, panoszyć się, lekceważąc obyczaje i prawa, które już zastali, przybywając do tego kraju? Zamiast się asymilować z rdzenną ludnością, albo tworzą getta, w których sami się zamykają (nie uczą się języka tego kraju, w którym mieszkają, nie otwierają się na kulturę innych, ciągle podkreślają odrębność, zasłaniając się utratą tożsamości), albo narzucają innym swoje wartości, w sposób histeryczny : grożąc lub się obrażając. Niedopuszczalne jest, by mniejszość dyktowała warunki. Sam jestem ciekaw, czy gdyby paru chrześcijan pojechało np. do Iranu, to czy mogliby coś powiedzieć? Otóż nie, byliby prześladowani przez tamtejszą ludność i traktowani jak trędowaci. „Islamizacja” Europy cały czas trwa, dlatego należy coś z tym problemem zrobić i nie bać się zaprotestować. Jak wytłumaczyć fakt, że w Berlinie Niemcy są mniejszością. Wszyscy pamiętają, co się stało rok temu we Francji (zamieszki), mnóstwo rannych, kilku zabitych, a także masa spalonych samochodów – to ich bilans. Niepokojący jest także fakt, że coraz więcej Europejczyków, zamiast być chrześcijanami przechodzi na islam. Dlatego trzeba jak najszybciej powstrzymać ten proces, bo niedługo obudzimy się w Europie, gdzie muezini będą nawoływać wiernych do modlitwy w meczetach.

Bartosz Madaliński, 17 lat

Comments

comments

Dodaj komentarz