Niemy kandydat Jarosław Kaczyński – Maciej Barabasz




Teoretycznie żałoba po prezydencie już się skończyła, jednak w dalszym ciągu da się wyczuć niesłabnący żal i troskę o Jarosława Kaczyńskiego. W obecnej sytuacji jego sztab radzi sobie doskonale, nie robiąc przy tym nic. Kaczyński, jako chyba jedyny kandydat do pełnienia funkcji głowy państwa w historii, nie łaszczy się przed dziennikarzami- unika ich. Paradoksalnie, to właśnie takie postępowanie daje mu coraz większą sympatię (czy bardziej współczucie?) wśród społeczeństwa. Spin doktorzy PiS-u doskonale zdają sobie sprawę z tego, że pokazując twarz Kaczyńskiego, tę prawdziwą twarz, sprzed katastrofy pod Smoleńskiem, automatycznie zamkną sobie drogę do Pałacu Prezydenckiego. Dopuszczając go do prasy, telewizji, sprawią, że potencjalny elektorat zda sobie sprawę z pozorności zmian, które zaszły w psychice kandydata. Kaczyński się nie zmienił, ktoś o jego radykalnych poglądach nie mógł zmienić się z dnia na dzień. Rusofobia zamieniła się nagle w graniczącą z rusofilią wdzięczność do Rosjan. Szef partii, której posłowie zadają  sugestywne pytania dotyczące katastrofy, nagle wygłasza orędzie do narodu rosyjskiego. A ile w tym prawdy?

Szef Prawa i Sprawiedliwości przegrywał już niejednokrotnie (Wałęsa, który z dnia na dzień zdegradował samozwańczego  ‘wiceprezydenta’ do roli politycznego outsidera, Olszewski, z którym to Kaczyński poniósł sromotną porażkę w 92r.), jednak za każdym razem podnosił się z ziemi, otrzepywał i o porażce zapominał. Na swoim uporze udało mu się dobrnąć do premierostwa. Udało mu się też dobrnąć do prezydentury, którą zapewnił bratu.

Jarosławowi Kaczyńskiemu nie można odmawiać żałoby, jednak pytanie o to, czy kandydat, który nie chce wyjść do ludzi i rozmawiać o swojej wizji prezydentury, powinien prezydentem zostać, nasuwa się samo.

 

 

Maciej Barabasz

Comments

comments

Dodaj komentarz