Obiektywizm to pojęcie względne – Radosław Łozowski 17 lat

Obiektywizm to pojęcie względne, zwłaszcza wśród polityków. Przekonał się o tym Bronisław Wildstein – jeszcze parę miesięcy temu jeden z niewielu (według rządu) obiektywnych dziennikarzy, teraz poleciał ze stanowiska za brak…. obiektywizmu.

Żeby zrozumieć powody tej dymisji, najpierw trzeba zrozumieć, w jaki sposób Jarosław Kaczyński segreguje dziennikarzy na obiektywnych i nieobiektywnych. Obiektywny to taki, którego poglądy są całkowicie zbieżne z poglądami pana prezesa, im są mniej zbieżne tym dziennikarz jest mniej obiektywny, aż w końcu staje się nieobiektywny. Tak jak np. redaktor Ziemkiewicz albo wyżej wymieniony Bronisław Wildstein. Przez takie myślenie (postępowanie), ale nie tylko przez nie z dnia na dzień topnieją i tak nieliczne szeregi przychylnych Jarosławowi Kaczyńskiemu publicystów. Poza tym rzeczywistość coraz brutalniej weryfikuje piękne hasła i obietnice przedwyborcze, widzą to dziennikarze (chyba że ludzie do niedawna jeszcze przyjaźnie nastawieni do rządu nagle zapałali do tegoż rządu nienawiścią) nie widzi , bądź nie chce widzieć tego sam Jarosław Kaczyński, który chyba doszedł do wniosku, że przy efektywnym prowadzenia polityki medialnej można obejść się bez poparcia zdrowych psychicznie dziennikarzy opierając się jedynie na felietonistach „Naszego Dziennika” i paru innych osobistościach ze skrajnie prawicowej stajni, nad którą patronat objęło Radio Maryja. Ale to nader ryzykowna, samobójcza nawet strategia ,która prędzej czy później obróci się przeciwko temu, który ją stosuje i uczyni z niego drugiego Antoniego Macierewicza – polityka całkowicie uzależnionego od mediów ojca dyrektora, jednocześnie zmuszając do działania wbrew sobie i niekiedy wbrew swoim przekonaniom .Znając bezkompromisowość i stanowczość premiera, niezwykle ciężko będzie mu wejść w rolę kogoś, kogo rzeczywistość na każdym kroku zmusza do peanów pochwalnych pod adresem samego ojca Rydzyka i wszystkiego, co z nim związane. To, czego zdaje się nie zauważać premier widzi jednak wielu jego partyjnych towarzyszy , którym zapewne nie uśmiecha się perspektywa rzeczywistości, w której przed jakąkolwiek wypowiedzią będą musieli zastanawiać się nad tym jak zostanie ona odebrana przez złotoustego kaznodzieję z Torunia. Stąd pewne obiekcje jakimi paru polityków PiS podzieliło się z opinią publiczną po dymisji prezesa Wildsteina, a które de facto były obiekcjami związanymi z tym wszystkim co ostatnio dzieje się w PiS-ie. Kaczyński dla własnego dobra jak najszybciej powinien zdać sobie sprawę z tego, że prędzej czy później będzie musiał dać na wstrzymanie z realizacją swojej autorskiej wizji rzeczywistości w jakiej ma po jego rządach znaleźć się Polska i przeprosić (czynami) odsuwających się od niego prawicowych dziennikarzy, bo jeszcze trochę i odcięte zostaną wszystkie drogi odwrotu, a na horyzoncie zostanie tylko ojciec dyrektor z szeroko rozpostartymi ramionami gotowymi do uścisku , który z biegiem czasu będzie stawał się coraz mocniejszy, aż wreszcie nie sposób będzie się z niego wyrwać. Taki tragiczny dla PiS-u scenariusz z biegiem czasu staje się coraz bardziej prawdopodobny i może nawet niedługo się ziści, ale tak to już jest, kiedy przerośnięte ego politycznego przywódcy miesza się z brakiem samokrytyki i niekompetencją.

Radosław Łozowski 17 lat

Comments

comments

Dodaj komentarz