Od jajka do skandalu

Choć sprawą rozbitego jajka nie żyje cały świat, na rodzimym gruncie jedno jajko zrobiło furorę. Wydaje mi się, że w Europie to wydarzenie przyćmiły jedynie spekulacje na temat porodu księżnej Kate. Informacje dotyczące przyjścia na świat następcy brytyjskiego tronu są z pewnością o wiele bardziej poczytne niż jakieś tam jajko rozbite na prezydenckiej marynarce. Ubolewam nad tym, gdyż jak głosił Homer: „Od jajka aż do jabłek”. Incydent z jajkiem sprowokował do dyskusji na rozmaite tematy.

Przede wszystkim Bronisław Komorowski pojechał na Ukrainę, by uczcić pamięć ofiar rzezi wołyńskiej. Nasz prezydent wielokrotnie wspominał o jedności. Czym jednak są słowa, dotyczące wspólnego oddawania hołdu ofiarom rzezi wołyńskiej, w porównaniu z czynami? Do tej pory byłam przekonana o tym, że historią „żyją”, to znaczy rozpamiętują, czując żal i nienawiść do innych narodów, osoby starsze. Niedługo skończę osiemnaście lat, jestem młoda, chcę pamiętać o historii, jednak świat stoi przede mną otworem i nie mam zamiaru w jakikolwiek sposób dyskwalifikować młodych Niemców, Rosjan czy Ukraińców. Nic to nie zmieni, przecież ani ja, ani oni nie przeżyliśmy czasów wojny, nie mamy do siebie żadnych pretensji, choć historię znamy. Organizacja Euro 2012 była uważana za polsko-ukraiński sukces, tymczasem jajko podzieliło wszystko i wszystkich. Znowu doszło do wartościowania zbrodni, których dopuścili się Polacy i Ukraińcy. Słowo „ludobójstwo” dotyczące tekstu uchwały, która miała upamiętnić siedemdziesiątą rocznicę rzezi wołyńskiej, poróżniło polskie partie. Czego możemy się więc spodziewać, gdy w grę wchodzą stosunki międzynarodowe?

Drugą kwestią jest bezpieczeństwo głowy naszego kraju. Prezydent nie był właściwie chroniony. Niewinne jajko mogło być przecież zastąpione nożem, a wtedy historia i relacje polsko-ukraińskie wyglądałyby jeszcze inaczej. Nie chciałabym przyrównywać incydentu z jajkiem do katastrofy smoleńskiej, jednak w obu przypadkach należyte procedury zostały naruszone. Dobrze, że całe zdarzenie skończyło się tylko brudną marynarką. Pewne sprawy powinny być dopięte na ostatni guzik, przecież w takich sytuacjach nie można liczyć tylko na łut szczęścia i to, że nic się nie stanie.

Kinga Marzec

Comments

comments

Dodaj komentarz