Ostatni lot – Mikołaj Wojcieszek, uczeń Publicznego Gimnazjum nr 22 w Radomiu




 

W sobotę, 10 kwietnia 2010, krótko przed godziną 9, rządowy samolot Tu-154 runął w podsmoleński las, a w raz z nim prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński
z małżonką Marią, ostatnim prezydentem RP na uchodźctwie Ryszardem Kaczorowskim szefem Sztabu Generalnego gen. Franciszkiem Gągorem, szefami poszczególnych rodzajów sił zbrojnych, prezydenckimi ministrami, na czele z szefem Kancelarii Prezydenta Władysławem Stasiakiem, parlamentarzystami, szefami IPN i NBP, biskupami polowymi Wojska Polskiego, członkami Rodzin Katyńskich, szefem BBN. Samolot spadł, grzebiąc 96 osób, w głównej mierze elitę polskiej sceny politycznej i wojskowej.

Katastrofa miała miejsce na ziemi dla Polaków wyjątkowej. Na ziemi splamionej polską krwią. Ziemi dla jednych świętej, zaś dla innych przeklętej.

W obliczu katastrofy machinalnie nasuwa się pytanie: co dalej? Po tragicznej śmierci prezydenta, władzę w państwie na mocy Konstytucji RP przejmie marszałek Sejmu RP Bronisław Komorowski, miejsca zmarłych dowódców sił i szefów rządowych instytucji zajmą pierwsi zastępcy. Lecz nie wszyscy, przejmą stanowiska z pełnią uprawnień. Przykładem tego jest stanowisko szefa NBP. Czy w takim przypadku bezpieczeństwo polskiej waluty nie jest zagrożone? Miejmy nadzieję, że nie.

W katastrofie pod Smoleńskiem poległo dwóch pretendentów do tytułu prezydenta: Jerzy Szmajdziński, reprezentujący barwy SLD, oraz potencjalny kandydat, prezydent Lech Kaczyński.  Co więcej partie te, mają tylko 74 dni od daty śmierci prezydenta, do  wyborów prezydenckich. W obliczu smoleńskiej tragedii, wycofanie się z wyborów rozważa dwóch kolejnych kandydatów: Tomasz Nałęcz i Ludwik Dorn. Jak w takim razie wyglądać będzie kampania wyborcza? Na pewno inaczej. Będzie najprawdopodobniej spokojniejsza, wciąż pozostająca w cieniu tragedii narodowej. Ale czy będzie to pojedynek tylko dwóch kandydatów – wybranego przez prawybory, reprezentanta PO, obecnie sprawującego funkcję głowy państwa Bronisława Komorowskiego z Andrzejem Olechowskim, którego jak głoszą plotki w sejmowych kuluarach ma poprzeć SLD? Tego w tej chwili nie sposób rozeznać. Jedno jest pewne, politycy uszanują pamięć zmarłego prezydenta.

Katastrofa prezydenckiego samolotu, zwróciła oczy całego świata, na Katyń. Wydarzenia sprzed siedemdziesięciu lat, szerzej znane jedynie Polakom, w tej chwili pozna wielomilionowe grono ludzi na całym świecie. Będzie miał na to znaczny wpływ film „Katyń” Andrzeja Wajdy, emitowany w kilkunastu światowych stacjach telewizyjnych min.
w pierwszym programie telewizji rosyjskiej, gdzie film Wajdy obejrzało kilkanaście milionów ludzi.

Prezydent Kaczyński oddał życie, za główną ideę swojej kadencji – politykę historyczną. Zrealizował, niestety pośmiertnie jeden z celów życia, rozszerzenie wiedzy o Katyniu.

Tragedia Tu-154 może również polepszyć stosunki miedzy Polską a Rosją, która zaangażowała olbrzymie środki w sprawę rozwiązania wypadku. Lecz do ocieplenia stosunków między państwami potrzeba również drugiej strony – Polski. Rosja wyciągnęła do nas już rękę, miejmy nadzieję, że nasze władze, będą na tyle mądre, aby odzwierciedlić ten przyjazny gest.

Smoleńska tragedia będzie niewątpliwie jedną z czarniejszych kart polskiej historii współczesnej, lecz na naszych władzach spoczywa obowiązek, aby to straszne wydarzenie wykorzystać jak najlepiej, nie bezczeszcząc jednocześnie pamięci tragicznie zmarłych patriotów.

 

 

Mikołaj Wojcieszek, uczeń Publicznego Gimnazjum nr 22 w Radomiu

Comments

comments

Dodaj komentarz