Włączając różne środki masowego przekazu, jesteśmy "bombardowani" twarzami rządzących. Najczęściej teraz widzimy posłów z tzw. Komisji Bankowej. Szczególnie na ekranie komputera bądź telewizora pojawia się twarz Artura Zawiszy, który próbuje zdominować całe posiedzenia owej komisji poprzez "konkurs" przekrzykiwania się do mikrofonu. Zaraz potem mamy nieprzyjemność zobaczyć Andrzeja Leppera po raz wtóry grożącego przedwczesnymi wyborami i powtarzającego cały czas oklepane i nudne obietnice. Siadając w fotelu z gazetą, możemy śledzić "love story"- czyli miłość poseł Jolany Szczypińskiej do premiera. Wreszcie mamy polską telenowelę, która różni się od brazylijskich tym, że nie wiemy, co będzie w następnym odcinku. Bardzo ciekawe są też konferencje prasowe LPR. Podczas przemówienia Romana Giertycha poseł Wierzejski zawsze robi za tło, wachlując oczętami we wszystkie zakamarki sejmowych marmurów. Czyżby przemówienie zwierzchnika było aż tak nudne? Oczywiście jest wiele ciekawych twarzy, sytuacji z nimi związanych. Należy wspomnieć o wystąpieniach, w których posłowie wymyślają bądź znajdują nowe znaczenia słów typu "wykształciuch" czy "filipinki". Najgorszy jest moment niedzielnego przedpołudnia, kiedy to w telewizji możemy po raz kolejny oglądać premiera przemawiającego niczym dyktator do zebranych wiernych na mszy w Częstochowie. Czy Kościół nie powinien być apolityczny? Nawet nie chcę już komentować orędzi braci Kaczyńskich, którym zawsze podczas mówienia zamarzają dłonie i wyglądają, jakby były z wosku… Festiwal twarzy trwa, ale przyjdzie kiedyś czas, kiedy to odczujemy brak reform, a wtedy nie będzie nam do śmiechu.

Paweł Bajorski, 17 lat, Tarnobrzeg

Dawno, dawno temu, no może nie aż tak dawno, jakby mogło się wydawać, grupka dzieci: mały Lech, Jaruś (co to pieprzyk miał) i Andrew, bawili się w piaskownicy przy ulicy Wiejskiej. Chłopcy ci siali postrach wśród innych maluchów, w oczach których byli wodzami. Doborowo wybrali elitę pomagającą im w zarządzaniu ferajną. I tak oto Lech stał się głową, Jaruś szyją, a Andrew kulą u nogi. Romek z innego osiedla zajął się zaś szkoleniem młodszych, którzy w przyszłości może zajmą ich miejsce ( o ile to w ogóle możliwe). Chłopcy wyrzucali inne dzieci z piaskownicy, oglądali je w lusterku, robili zamieszanie, próbowali budować szklane domki z piasku.

Pewnego dnia jednak mały Andrew, czerwony ze złości (a może i tak bardzo opalony?), zabrał swoje zabawki i w akcie samoobrony przed kolegami poszedł do domu. Tata Rydzyka powiedział, że Jaruś i Lech buchnęli księżyc i Andrew dowiedział się o tym, dlatego też obraził ich brzydko. Lech i Jaruś zostali sami i nie pomogła im nawet Zyta, która wróciła do piaskownicy. Jaruś, jako że miał głowę nie od parady, zaczął kombinować za dwóch. Jego czuj mówił mu, że nie będą już z bratem rządzić piaskownicą, tak jak wcześniej. Szukał zatem towarzyszy wśród innych dzieci i szuka do tej pory.

Tymczasem, nieopodal, żyje sobie mały, zapomniany Donald, który też marzył o prawie do największej łopatki w piaskownicy, ale mu nie wyszło. Może mu POtem wyjdzie?

Może Jaruś spisze się na medal i dostrzeże go, a wtedy powstałaby nowa bajka o Kaczorze (i) Donaldzie?

A sympatia do Romusia wzrasta

Tamara Pawlik, 18 lat

Trudny okres dla kaczek?? Skąd! Naszym polskim kaczkom zima nie jest straszna. Same potrafią podgrzać atmosferę w kraju, iż czujemy się, jak na wakacjach w tropikach. To dopiero się nazywa dbać o swoich wyborców! Dezorganizują nam Sejm, by ponownie stał się lepszym! Gorzej już być nie może, więc nadto starać się nie muszą. Jednak warto dmuchać na zimne, dlatego przygotowania na ostrą zimę ruszyły pełną parą. Rozdają maskotki naszym milusińskim, by te mogły się w chłodne wieczory do niech przytulić. Członkowie PiS-u powiększają swoje szeregi o posłów i posłanki Samoobrony, bo jak wszystkim wiadomo w większej grupie jest cieplej i przede wszystkim raźniej. Jednak to może nie wystarczyć! Gdy PiS policzy zapasy na ciężką zimę to nie są one wystarczające, by przeżyć chłodne zawieruchy! Na dzień dzisiejszy mają 198 głosów, a niezbędne są 32. I co teraz zaproponuje wyborcom Jarosław Kaczyński? Koalicja z PSL-em. Kolejny szczęściarz wybrany do współtworzenia polskiej polityki na najwyższym szczeblu. Jeżeli PSL się zgodzi, to jeszcze kilku posłów i rząd z wystarczającymi zapasami może spokojnie oczekiwać zimy. Nikłe żądania koalicjantów i PiS będzie świętować w swoich szeregach, śpiewając chyba wszystkim znane "my się zimy nie boimy". Jednak, gdy ukaże się widmo przedterminowych wyborów parlamentarnych nie wystarczą apele Jarosława Kaczyńskiego, iż przychodzi trudny okres dla kaczek i trzeba im teraz pomagać. Może Polacy tym razem nie odpowiedzą równym głosem "Pomożemy" i co wtedy? Czy kaczki odlatują na zimę?

Anna Kubik, lat 18