PIERWSZE WYBORY… – Maciek Konarski, 18 lat

Skończyłem 18. rok życia. Uzyskałem prawo do posiadania dowodu osobistego, prowadzenia samochodu, spożywania alkoholu (tych dwóch ostatnich przywilejów nie należy łączyć) oraz możliwość głosowania! Już niedługo (12 listopada) będę mógł pierwszy raz w życiu umieścić zakreślona kartkę w urnie. Rozważałem nawet, czy nie przyjść do lokalu wyborczego z samego rana, bo podobno pierwsza osoba dostaje kwiatek. To wszystko spowodowało, że wiedziony poczuciem obywatelskiego obowiązku postanowiłem dowiedzieć się czegoś więcej o partiach. Na szczęście nie wymagało to ode mnie zbyt wielkiego wysiłku. Bezmyślnie oglądając telewizję, ku mojej wielkiej radości (w końcu coś ciekawego) natrafiłem na audycję komitetów wyborczych. Na początku miałem wątpliwą przyjemność obejrzeć 7 razy z rzędu spot reklamowy LPR-u. To, co mnie w nim uderzyło, to fakt, że bramy szkoły zamykają się przed ludźmi, powiedzmy, oryginalnymi, a nie przed łobuzami. Może dla takich też nie ma miejsca w polskich szkołach? Może wszyscy powinniśmy wyglądać jednakowo i to najlepiej według norm wyznaczonych przez Romana Giertycha (2,05 cm.) Następnie widziałem reklamówkę Krajowej Partii Emerytów i Rencistów. Rozpoczyna ją tragicznie odegrana rozmowa wnuczki z dziadkiem, w której ona pyta, dlaczego nazywają go „dziadem” (jakaś aluzja)?!

Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie spot Samoobrony. Ich specjaliści od reklamy doskonale trafili w mój gust muzyczny. Monolog Andrzeja Leppera przeplatany jest wchodzącą w ucho melodyjką w stylu disco polo: „naprawimy- nasz kraj”. Reklamówka wyborcza PiS-u przedstawiając rodzinne remontowanie domu, to zapowiedź naprawy Polski. W tle lecą fragmenty przemówień liderów PO mówiących, że się nie zgadzają, są przeciwni itd. Kiedy to oglądałem, zwróciłem uwagę, że żaden z nich ani przez moment nie był wyprowadzony z równowagi, nie krzyczał, tylko rzeczowym tonem oświadczał. PO użyło tego chwytu trochę wcześniej, tylko że u nich liderzy PiS-u są ewidentnie zdenerwowani, wrzeszczą, krzyczą tak głośno, że budzą śpiące w sąsiednim pokoju dziecko. Warto wspomnieć, że oba spoty do złudzenia przypominają swoich amerykańskich poprzedników! Czy to już nie jesteśmy w stanie zrobić sami coś oryginalnego?

Nie ma wątpliwości, że przygotowania do wyborów ruszyły pełną parą. Świadczą o tym wszechobecne ulotki i jeszcze niepozamazywane billboardy. Niedawno dostałem nawet maile-m od, biegnącego razem ze mną w Run Warsaw, Kazimierza Marcinkiewicza. Nie bez znaczenia wydaje się również termin, w którym mają się odbyć wybory. Dzień ciszy wyborczej wypadnie akurat (ciężko mi wierzyć w przypadek) w święto Odzyskania Niepodległości, kiedy wszystkie kamery będą skupione na dwóch najważniejszych osobach w państwie – prezydencie i premierze.

No cóż, pozostaje mi jedynie powtórzyć apel o uczestniczenie w wyborach. Dlaczego? Bo pomimo że wybory samorządowe nie cieszą się dużą popularnością, to w nich tak naprawdę decydujemy o losie (to bardzo modne sformułowanie) naszych ” Małych Ojczyzn”.

Maciek Konarski, 18 lat

Comments

comments

Dodaj komentarz