Po rozum do głowy!!! – Mariusz Chowaniec

Nagonka na ministra Giertycha trwa, jak wiadomo, nie od dziś. Jego osoba budzi wiele kontrowersji- wśród społeczeństwa nie ma on za wielu zwolenników. Pan minister znany jest z szerzenia różnych przedziwnych ideologii, które trudno byłoby przypisać człowiekowi z wyższym wykształceniem. Jego powiązań z Młodzieżą Wszechpolską, również nie można zaliczyć do zaszczytnych. Zarzuca mu się brak kompetencji do pełnienia roli ministra edukacji – i słusznie. Przyznam szczerze, że nigdy nie byłem zwolennikiem Giertycha, wręcz przeciwnie, zawsze uważałem go za człowieka, który w wielkiej polityce znalazł się przypadkiem (a może z naiwności społeczeństwa?). Odkąd tylko sięgam pamięcią, krytykowałem jego wypowiedzi czy pomysły, wręcz marzyłem, aby ten człowiek zniknął ze sceny politycznej (razem z Lepperem). Do czego jednak zmierzam? Otóż, choć nadal nie darzę zbytnią sympatią pana Romana, to w pełni popieram i zgadzam się z ogłoszonym przez niego programem „Zero tolerancji”. I nieważny jest fakt, że przypadło to na okres kampanii samorządowej (niechże sobie Romek zyska parę procent), najważniejsze jest to, iż nareszcie ktoś pomyślał o tym, co się tak naprawdę dzieje w naszych szkołach, a dzieje się tak wcale nie od dziś, nie od wczoraj, lecz jest to problem, z którym mamy do czynienia od wielu lat. Problem, który przez szereg lat skrywany był za murami każdej szkoły, a na światło dzienne wyszedł teraz, kiedy zdarzyła się tragedia, która została opisana przez jakby to powiedział Janusz Korwin-Mikke hienę dziennikarską. Tak, w tym przypadku o problemie przemocy w szkołach dowiedzieliśmy się tylko dlatego, że jakiś dziennikarz zrobił sobie z tego pożywkę, dzięki której nieźle zarobił. Rozumiem, że można nie lubić Giertycha, ale atakowanie tego programu (jakże słusznego) tylko z pobudek personalnych jest co najmniej bezczelne. Media nie pozostawiają suchej nitki na panu ministrze, szczując go jak psa, choć wszyscy widzimy, że plan ten zyskał sobie poparcie wśród społeczeństwa, które to w większości się za tym opowiada. Nawet w programie Tomasza Lisa „Co z tą Polską?”, którego widzowie w większości są liberałami, plan ten uzyskał 60% poparcia (o czymś to musi świadczyć). Nagonce mediów wtórują pedagodzy (do tej pory sami nie potrafili sobie z tym poradzić), część nauczycieli oraz środowiska związane z lewicą (co nie jest czymś nadzwyczajnym, to w końcu lewicowcy wymyślili hasło bezstresowego nauczania, gdzie każdy może robić co chce, a nauczyciela ma się w dalekim poważaniu). Ich przewodnią myślą jest wychowywanie, miłowanie, a nie karanie (broń panie Boże!!!). Według nich, tylko za pomocą takich łagodnych środków (jakże humanitarnych!) można poprawić zachowanie młodzieży szkolnej. Tylko jest jedno jakże istotne pytanie dlaczego mamy do czynienia z takimi zachowaniami, skoro takie bezstresowe środki wychowawcze stosowane są obecnie? Może jednak, nie są one skuteczne i jest potrzeba wprowadzenia innych, np. karnych. Obecny system szwankuje i o tym wiemy wszyscy, dlatego proszę tych najmiłosierniejszych spośród miłosiernych, aby poszli po rozum do głowy i jeżeli chcą krytykować Giertycha za jego pomysły, to niech najpierw sami wymyślą receptę na tę chorobę. Bo lekarstwo, o którym mówią obecnie jest już stosowane i jak dotąd, nie przyniosło pożądanych rezultatów. Szkoła jest instytucją, która przygotowuje młodych ludzi do wejścia w dorosłe życie, ma ich nauczyć odpowiedzialności za swoje czyny. A jakże można nauczyć człowieka odpowiedzialności, jeżeli za popełnione przewinienia nie ponosi on żadnych konsekwencji? Jeżeli w jakiejś firmie ktoś pozwoliłby sobie nie przyjść do pracy, ot tak sobie, to z pewnością zostałby srogo za to ukarany, a przecież to właśnie dzisiejsza młodzież szkolna za parę lat będzie chciała pracować. Należy skończyć z niańczeniem uczniaków i głaskaniem ich po głowach, kiedy zrobią coś złego. Niech zdają sobie sprawę z tego, iż jeżeli złamią zasady panujące w szkole, to spotka ich za to kara. To powinno ich nauczyć ponoszenia odpowiedzialności za swoje czyny. I może następnym razem choć pomyślą i zastanowią się przez chwilę, czy te wygłupy im się opłacą. A tych, którzy twierdzą, że pomysły Romana to terroryzowanie niewinnej młodzieży (przecież szkolni bandyci to wyjątki, którymi nie warto się przejmować) zapraszam do odwiedzenia zwykłych, powszechnych szkół, a nie tych elitarnych, które stanowią nikły odsetek (a do takich placówek uczęszczają dzieci naszych krytyków). Jeżeli rodzice nie uczą dzieci odpowiedzialności, to niech szkoła ich tego nauczy, a tłumaczenie tego np. patologiami i trudnym dzieciństwem jest idiotyzmem i brakiem rozumu, bo w przyszłej pracy pracodawca nie będzie pytał nikogo o jego dzieciństwo, tylko z armatnim hukiem wyrzuci takiego delikwenta z firmy.

Następnym razem, jak ktoś będzie krytykował pomysł Giertycha, niech najpierw sam wymyśli coś sensownego, bo krytyka dla krytyki tak samo jak sztuka dla sztuki nie ma najmniejszego sensu jest tylko przejawem małostkowości i ułomności rozumu. Dlatego jak w jednej z reklam, bijmy proszę Państwa brawa, bijmy brawa dla Romana, który po raz pierwszy skorzystał z dobrodziejstwa natury, jakim jest rozum.

Mariusz Chowaniec

Comments

comments

Dodaj komentarz