Polityczne slogany wszech czasów, czyli „posłanko hojarska ja jestem!” – Michał Zaborowski

IV RP jest niezwykle obfita w rozmaite slogany polityczne, można byłoby ułożyć z nich prawdziwy słownik, ale skupmy się na 10 , no może 11 najlepszych.

 

  1. Pierwsze miejsce oczywiście bezapelacyjnie dla Danuty Hoja… wrrrć!! POSŁANKI HOJARSKIEJ, za hasło rzucone w stronę dziennikarzy – "Posłanko Hojarska ja jestem!!" oczywiście będziemy pamiętać, Posłanko Hojarska!, powtórzmy jeszcze raz: Posłanko Hojarska!!! Zapamiętaliście??? Na pewno??
  2. Może ten slogan powinien się znaleźć na pierwszym miejscu? Trudno, będzie na drugim, prawie ex equo. Oczywiście chodzi znowu o Posłankę Hojarską, która jako "niezwykle opanowana osoba krzyczała do redaktora, który próbował ją o coś spytać " Spokojnie, panie redaktorze! Nie agresywnie!! My też postarajmy się zapamiętać, że spokój i opanowanie to podstawa. Nigdy agresywnie, grunt to spokój!
  3. Trzecie miejsce dla naszego Pana Prezydenta (albo Premiera???) za "Małpę w czerwonym". Tak to jest jak się zapomina o wyłączeniu bardzo skomplikowanego urządzenia jakim jest mikrofon. Dla tych co nie wiedzą powiem, że Prezydent (albo Premier???) powiedział "na ucho" do swojego rzecznika na konferencji prasowej : Jeszcze jedno pytanie, tylko nie od tej małpy w czerwonym" Cóż, to można pozostawić bez komentarza. Wiadomo już, że koalicja rządząca nie pochodzi od małpy, ale żeby innych o to posądzać?? A fe!
  4. Tuż za "pudłem" plasuje się hasło z początku roku 2006. Podczas zebrania którejś z komisji śledczych świadek Leszek Miller zamiast odpowiedzieć na pytanie zadane przez wtedy jeszcze posła Zbigniewa Ziobrę odpowiedział:" Jest Pan zerem, panie pośle". Zbigniew Ziobro zbytnio się tym nie przejął i teraz jest jednym z najważniejszych ludzi w państwie. Proszę bardzo, od zera do bohatera w niecały rok! I już wiadomo, że lepiej być zerem niż Leszkiem Millerem.
  5. W połowie stawki plasuje się znowu Prezydent (albo Premier???) , który rzucił do mężczyzny podchodzącego do jego limuzyny "Spieprzaj dziadu!" Hasło to powróciło z zaświatów i znowu zaświeciło dawnym blaskiem. Wypłynęło przecież z ust samego Prezydenta (może Premiera???) , cóż za zaszczyt!
  6. "Byłem tam pół godziny i Morozowski w papę nie dostał" To słynne słowa wicepremiera Leppera. Trudno uwierzyć? A jednak. Sami widzieliśmy na filmach w internecie Andrzeja Leppera boksującego w worek treningowy. Całe szczęście, że redaktor Morozowski nie sprowokował Pana Wicepremiera, i nie było rozlewu krwi.Panu Premierowi, radzimy pamiętać, że spokój i opanowanie to podstawa, jak głosi slogan posłanki Hojarskiej. Już lepiej zatańczyć "bredgenca"
  7. Siódma pozycja dla wicepremier Zyty Gilowskiej za jej słynne "wrrróć!" podczas konferencji prasowej Ministerstwa Finansów, tu raczej nie ma czego komentować, przechodzimy więc do punktu dziewiątego, wrruć! Ósmego.
  8. I tu plasuje się słynny pies Irasiad. Prezydent (być może premier??) oglądając jakąś jednostkę do ratowania czegośtam spotkał na swoje nieszczęście psa wytresowanego specjalnie do ratowania czegośtam. Treser psa powiedział do swojego pupila "Ira siad!!" w końcu obok stał prezydent (może premier??) "Najważniejsza głowa w państwie odpowiedziała: "Irasiad jest bardzo zdenerwowany". I tak powstało nowe imię dla psa. Spróbujmy się teraz znaleźć w sytuacji biednego owczarka. Na jakie imię reagować? Z jednej strony srogi trener i Ira, z drugiej zaś prezydent ( albo premier??) i Irasiad. Ciężka sprawa,
  9. I tu nareszcie plasują się łże-elity. To w końcu wszystko ich wina. Jarosław Kaczyński (może Lech?) w jednym ze swoich licznych przemówień tak komentował minioną władzę:" […]stanęła tutaj do walki w zwartym ordynku, łże elita III Rzeczypospolitej".Całkowicie i bezapelacyjnie zgadzamy się, że jak tłumaczył marszałek Jurek "łże, czyli pseudoelity są odpowiedzialne za sytuację polityczną w kraju" Wiadomo już komu nie podać ręki następnym razem.
  10. I w końcu dobrnęliśmy do ostatniego miejsca. "Yes, yes, yes". Nareszcie ten nadwyraz nudny i kompletnie nieśmieszny artykuł dobiega końca. Właśnie słynne "3x yes" zostanie chyba zapamiętane najlepiej. Tak cieszył się Premier Marcinkiewicz z unijnego budżetu. Jedni to wyśmiali, inni dali sobie spokój z komentarzami. Premier pokazał, że wiele lat nauki języków obcych nie poszło na marne. Jeśli uważacie, że ten artykuł był beznadziejny, po prostu wyrzućcie go jak najdalej, albo spalcie. Jeśli natomiast Wam się podobał, wystarczy powiedzieć po prostu: To yes, yes, yes dopiero porządny tekst. Oprawcie go w złote ramki i powieście nad łóżkiem.
Michał Zaborowski

Comments

comments

Dodaj komentarz