POZORY, PUSTE HASŁA I PRZYMUS! – Aleksandra Spiżewska

Minister edukacji Roman Giertych zwykł określać swoją wizję szkoły czterema słowami: prestiż, porządek, patriotyzm, prawda. Jednak większość społeczeństwa inaczej określiłaby jego działania, co świetnie ujęła posłanka PO, Krystyna Szumilas: "pozory, puste hasła i przymus".

Wchodząc do którejkolwiek z polskich szkół, nietrudno usłyszeć niekończące się dyskusje uczniów (i nauczycieli) obracające się wokół słynnego już hasła "Giertych musi odejść". Bo co dobrego pan Roman może nam zaoferować?

Jednym z "genialnych" pomysłów ministra jest monitoring w szkołach. Świetnie, tylko?po co? Co takiego Romuś chce ujrzeć na szkolnych korytarzach? Uczniowie nie są pacjentami szpitala psychiatrycznego, by być pod stałą obserwacją, czy postaciami w Simsach, których każdy ruch można kontrolować! Młodzieży też należy się odrobina prywatności i komfortu, a nie niepotrzebne zwiększanie stresu! Poza tym, powiedzmy sobie szczerze: młodzi ludzie nie są na tyle głupi, by dać się przyłapać na czymś pod okiem kamery, więc cały projekt skazany jest na niepowodzenie. Pozostaje tylko pytanie: czy pan Giertych jest na tyle mądry, by przyjąć to do wiadomości?

Kolejny wybryk: specjalne Ośrodki dla Trudnej Młodzieży, czyli nazywając rzeczy po imieniu, getta. Dlaczego do pana ministra, sprawiającego wrażenie człowieka inteligentnego, nie docierają opinie pedagogów i psychologów próbujących uświadomić mu, że to zły pomysł? Wyobraźmy sobie zebranych w jednym miejscu chuliganów próbujących imponować sobie nawzajem, łączących siły w walce z nauczycielami buntowników i innych tym podobnych! Istne piekło. A może zamiast sobie to wyobrażać, lepiej do tego nie dopuścić! Tutaj również nie pozostaje nam nic innego, jak liczyć na rozsądek ministra, który ostatnio go nie przejawia.

Wymienione wyżej przykłady to jedynie krople w morzu giertychowskich projektów zmian, zmian na gorsze. Jeśli w ten sposób pan Roman będzie wprowadzał swoje porządki, to szkoły zmienią się w nienawidzone przez uczniów obozy koncentracyjne. Przyniosłoby to niemałe kłopoty i szkody, a zero pożytku. Jak temu zaradzić? Cóż, rozwiązanie pt. "Giertych do wora, wór do jeziora" chyba nie jest najlepsze, ale jest inne, banalnie proste: Giertych musi odejść!

Aleksandra Spiżewska

Comments

comments

Dodaj komentarz