Prezydent ciągnie na lewo… – Radomir Wit

Bynajmniej nie chodzi tu o jakieś podejrzewane interesy, w ramach których głowa państwa miałaby się nielegalnie wzbogacać. Chodzi raczej o nowy tor polityki Lecha Kaczyńskie, który ma na celu zdobycie elektoratu ludzi słabszych, wykluczonych i biedniejszych – upraszczając – sporej części polskiej lewicy.

Dlaczego? Ano wielkimi krokami zbliża się wizja nowych wyborów prezydenckich, w których chęć kandydowania zadeklarował jeden z samozwańczych Królów Polskich – Lech vel Jarosław Kaczyński, obecna głowa państwa., jeśli ktoś tego jeszcze nie zauważył – ze względu na wzrost na przykład (jego postać często gubi się w tłumie, a sam Lech Kaczyński jest pewnie za niski, by zmieścić się w kadrze kamery). A że do wyborów zostały raptem dwa lata, czas zacząć cichą kampanią. Mechanizm jest prosty – jako że Platforma Obywatelska przejęła część prawicowego elektoratu, czas poszukać innych źródeł poparcia dla prezydenta i PiS-u.

Dlatego wspaniałomyślny Lech Kaczyński pochyla się na nad lewicowym ludem, związanym z SLD. Podejmuje mediacje w liderami, rozmawia, chwali i snuje wspólne plany polityczne. Opozycja jest oburzona, a PiS zaciera ręce i przelicza procenty, które wspomogą kandydaturę Lecha Kaczyński na głowę państwa. Na czym dokładniej polega współpraca? Ano prezydent spotyka się nowym, ponoć młodym liderem SLD – Grzegorzem Napieralskim. Wymieniają uściski dłoni, Lech Kaczyński chwali odmłodzenie władz lewicy, a przewodniczący zapewnia, że SLD będzie wetować ustawy potencjalnie złe dla państwa.

Atmosfera sielanki towarzyszy dwóm nurtom politycznym, które w ostatnim czasie sporo straciły i z trudem odbudowują własne pozycje. Czy doczekamy się wielkiego połączenia populistycznej lewicy z pseudo-prawicą? A może będziemy świadkami wzajemnego podbierania sobie głosów społeczeństwa? Jedno jest pewne – noga lewicy nie raz jeszcze postanie w Pałacu Prezydenckim.

Radomir Wit

Comments

comments

Dodaj komentarz