Referendum – Radosław Łozowski

Referendum-kiedy słowo to pada z ust polityków, zazwyczaj chodzi o inne Słowo – populizm. Tak jest i tym razem. Chodzi naturalnie o głośną już sprawę Doliny Rospudy. Unia Europejska już zapowiedziała, że wynik referendum nie będzie w żaden sposób wiążący, więc głównym celem jego organizacji wydaje się chęć pokazania Jarosława Kaczyńskiego w roli zatroskanego ojca narodu, który w ramach nieograniczonej troski i wspaniałomyślności pozwala temu narodowi decydować o ,sobie a jeśli coś nie wyjdzie, to nie z jego (premiera) winy, on miał dobre chęci i kiedy okaże się, że obwodnica na terenie chronionym przez prawo unijne po prostu nie powstanie, a pan premier ze smutną miną i bólem w oczach rzeknie Podlasianom: Chcieliśmy pomóc ,rozumiemy was, ale sami widzicie, że to nie od nas zależy. Ta sprawa tak naprawdę ma być i pewnie będzie kolejną z tych Pis-owskich „afer”, które zajmują opinię publiczną i dziennikarzy, odciągając ich uwagę od ważnych spraw i od tego, że rząd mówiąc oględnie, się opierdala. Z dnia na dzień będzie coraz więcej przeciwników i zwolenników budowy obwodnicy, coraz więcej kłótni, niezdrowych emocji i w taki wesoły sposób miną pewnie ze dwa tygodnie w czasie których przygaśnie dyskusja o niewypale, jakim był raport WSI oraz o tym , że Stany Zjednoczone mają zamiar uczynić z Polski swój 51 stan, na którego terytorium będą spadały odłamki rakiet skierowanych w pozostałe 50, a niedawno jeszcze Kaczyński oskarżał poprzednie rządy o „prowadzenie polityki zagranicznej na kolanach” ha, ha, zresztą mniejsza z tym. Wracając do tematu, za te dwa tygodnie być może okaże się, że wrzawa wokół sprawy była całkowicie bezcelowa ponieważ organy unijne grożą Polsce taką karą , że z pomysłu budowy trzeba będzie się po prostu wycofać. Ale wtedy będzie już po odbywających się wspólnie z referendum wyborach, w których zaangażowani w walce o dobro mieszańców Pis-owcy zapewne osiągną bardzo korzystny wynik. Zabawna jest naiwność mieszkańców Podlasia, którzy chyba nie wiedza albo nie chcą wiedzieć, że na terenie państw Unii Europejskiej nadrzędnym prawem jest prawo unijne, które w ogóle ale sprawach ochrony środowiska szczególnie, nie uznaje żadnych kompromisów. A jeśli chodzi o sam pomysł budowy obwodnicy, która zniszczy unikatowe tereny, przez które będzie przebiegać można by się posłużyć tak lubianą przez polityków retoryką religijną która, jak się wydawało jest Pis-owi bliska – a okazuje się obca. Otóż, gdyby panowie posłowie i pan premier rzeczywiście kierowali się w życiu tym o czym tak często i chętnie mówią, to zapewne wiedzieliby, że człowiek nie ma prawa niszczyć czegoś, co nie jest jego dziełem. I tak już na koniec: to, że w morzu rokrocznie topi się kilkadziesiąt osób, nie znaczy, że należy to morze wysuszyć to taka uwaga dla mieszkańców tej nieszczęsnej doliny, którzy mniej więcej w tym stylu argumentują swoje poparcie dla budowy obwodnicy.

Radosław Łozowski

Comments

comments

Dodaj komentarz