rezygnacja Marka Jurka – Łukasz Mazurek

Abstrahując od tego, czy nasze poglądy polityczne biegną bardziej w prawą stronę, w lewą czy też do środka, wszyscy jesteśmy zainteresowani tym, aby formacja, którą popieramy, nawet jeśli nie sprawuje  władzy, trwała w jedności. Wiadomo że tylko, kiedy grupa osób, którą łączy wspólny cel, działa razem, zgodnie z planem zaakceptowanym przez wszystkich, o wiele łatwiej jest ten cel osiągnąć, aniżeli wtedy, gdy każdy próbuje zrobić to na własną rękę. Dokładnie tak samo jest w polityce, a nawet jeszcze bardziej w związku z nieubłaganymi prawami demokracji. Na przestrzeni ostatnich dni z wielkim zainteresowaniem obserwowałem szeroko komentowaną nie tylko przez media, ale także przez liczne grono socjologów, politologów i innej maści autorytety, sprawę związaną z rezygnacją Marka Jurka z funkcji marszałka Sejmu oraz opuszczeniem przez niego szeregów PIS-u. Zainteresowanie moje, mimo iż początkowo głębokie, z czasem jednak przerodziło się w także głębokie zdenerwowanie. Początkowo, nasłuchując medialnych opinii na temat postępowania marszałka Jurka moją aprobatę wzbudzały wypowiedzi osób które twierdziły, że dobrze się stało, jak się stało. Podobnie jak oni uznałem, że ktoś, a szczególnie polityk, który w sytuacji, gdy sprawa dotyczy spraw tak fundamentalnych jak wyznawane wartości, potrafi głośno wyrazić swój sprzeciw, nawet za cenę poświęcenia własnej kariery politycznej, zasługuje na moje najwyższe uznanie. Jak zapewne słusznie się domyślam w przekonaniu tym nie byłem odosobniony i wielu postronnych obserwatorów wydarzeń, myślało dokładnie to samo co ja. Czy jednak nie daliśmy się zwieść? Z biegiem dni coraz bardziej okazuje się , że motorem postępowania Jurka Marka nie było wcale zagrożenie czy też protest przeciwko owemu zagrożeniu wartości, głęboko zakorzenionych w światopoglądzie wiceszefa PiS. Jak sam stwierdził na konferencji prasowej, podczas posiedzenia Komitetu Politycznego PiS został obrażony ( jak
dotychczas sprawca obrażenia Marka Jurka jest nieznany, a raczej nieznany szerszej publiczności) i to właśnie, a nie przegrane głosowanie nad zmianami w Konstytucji miało decydujący wpływ na jego decyzje. Oczywiście, Marek Jurek nigdy tego głośno nie powie w przekonaniu, iż wachlarz rzekomo bronionych przez niego wartości skutecznie
zakryje prawdziwe pobudki jego postępowania. Pamiętamy nie tak dawne obietnice liderów partii rządzącej w tym i marszałka Sejmu, dotyczące naprawy państwa czy uzdrowienia gospodarki. Czy nie były to znów, jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić przez kilkanaście lat istnienia naprawdę wolnej Polski, tylko słowa? Jak zauważyłem na początku tylko jedność w kręgu osób o wspólnych celach może doprowadzić ich do skutecznej realizacji tych celów. Takiej właśnie jedności oczekujemy od partii która zamierza, a przynajmniej deklaruje ze zamierza wyciągnąć nasz kraj z kryzysu. Kiedy jednak urażone ambicje zastępują zdroworozsądkowe myślenie, mamy prawo czuć się oszukani. Czy umiejętność znajdowania kompromisów nie powinna być cechą charakterystyczną właśnie dla polityków? Czy zamiast widzieć tylko własne interesy nie powinni spoglądać nieco dalej mając na uwadze  przede wszystkim dobro kraju? W końcu są posłami i senatorami Rzeczypospolitej Polskiej a nie Rzeczypospolitej PiS-u czy PO. Szczerze  mówiąc, wolałbym nie widzieć reakcji większości, prominentów politycznych na te słowa. Ich  śmiech mógłby doprowadzić mnie do szału i doszłoby jeszcze do nieszczęścia. Kończąc, można by zacytować słowa nieznanego z nazwiska poety:

Ileż jeszcze urażonych ambicji

  gwoździem stanie się do trumny koalicji?        

 

Łukasz Mazurek

Comments

comments

Dodaj komentarz