Rozłam, którego nie ma… – Bogusław Skowron

W rządzącej koalicji trzeszczy, to wydawałoby się nic nowego, lecz tak jak jest teraz jeszcze nie było. Po przegranym przez LPR i Marka Jurka głosowaniu w sprawie poprawki o ochronie życia poczętego marszałek zdecydował zrezygnować ze stanowiska i wystąpił z Pis-u. Właściwie trudno mu się dziwić, to posunięcie jest dowodem na to, że posiada jednak odrobinę dumy i indywidualności, które  skrzętnie ukrywał przez 2 lata swojej kadencji marszałka. Dotychczas można go było postrzegać jako najmniej samodzielnego drugiego człowieka w RP po 1989 r. Blokady głosowań, utrudnianie działań opozycji, ślepa wierność partii… Wszystko to było ceną za jedno jedyne indywidualne przekonanie, którego  bronił od 2 tygodni. PiS natomiast zdradził go odrzucając poprawkę „od poczęcia do naturalnej śmierci”. Jurek, dotąd wiernie służący braciom Kaczyńskim, na taką nagrodę za oddanie nie mógł zareagować inaczej.

Pytanie tylko czy rzeczywiście podtrzyma swoją (chyba pierwszą) osobistą decyzję?. Podobnych rozłamów w obozie rządzącym mieliśmy dotychczas kilka. I nie mam tu na myśli całej koalicji, jak ciągłe groźby premiera Leppera czy zagrywki LPR w stylu „czarnej listy” Wierzejskiego. Najlepszym przykładem może być minister Dorn. On co prawda nie wystąpił z partii jednak po złożeniu urzędu ministra MSWiA dziennikarze wróżyli rozłam w PiSie. No i co z tego wyszło?- znów grzeczne kaczątko pod skrzydłami braci Kaczyńskich…

 

Bogusław Skowron

Comments

comments

Dodaj komentarz