Rozrywka z powtórki – Radomir Wit, lat 15

Ponoć nie powinno się wchodzić dwa razy do tej samej wody. Jednakże Andrzej Lepper nic sobie nie robi z tej słynnej frazy.

Prędkość, z jaką zmienia się polska scena polityczna, dorównuje wręcz prędkości bolida Roberta Kubicy. Jeszcze niedawno premier Jarosław Kaczyński nazywał swojego ministra rolnictwa warchołem i szumnie wyrzucił go z rządu. Uciążliwe stały się dla niego ciągłe żądania ze strony wicepremiera Leppera, a także jego niewierność koalicji. Zgrzyty w sojuszu PiS – Samoobrona – LPR stały się na tyle widoczne, że słynne przymierze musiało zostać opuszczone przez Samoobronę. Pan przewodniczący został sam? Chociaż nie – miał przecież Romana Giertycha. Stanowili jedno ciało.

Koalicja opuszczona przez Samoobronę nie mogła stanowić stabilnej większości, w związku z tym rozpoczęło się poszukiwanie sojuszników. Partia Andrzeja Leppera zaczęła pustoszeć. Coraz to kolejni posłowie opuszczali ją, by stworzyć nowy klub, stanowiący część koalicji rządowej. Mimo gróźb ze strony prawników Samoobrony, którzy powoływali się na podpisane przez posłów weksle, spore grono polityków zmieniło klubowe barwy.

Niestety i ten zabieg nie pomógł premierowi. Nadal brakowało głosów. Wizja samorozwiązania parlamentu stawała się coraz bardziej realna. PSL było gotowe wspomóc swoimi członkami koalicję Jarosława Kaczyńskiego. Doszło do negocjacji, wydawało się, że wszystko jest już na najlepszej drodze, a tu nagle okazuje się, że sojuszu nie będzie.

W tym momencie zapaliło się zielone światełko dla Andrzeja Leppera. Wiedział, że jest potrzebny w koalicji, i że znowu może dyktować warunki, które najprawdopodobniej zostaną spełnione. Koalicja PiS – Samoobrona – LPR wybudziła się ze śpiączki. Tajemne rozmowy prowadzone przez liderów partii doprowadziły do tego, że Andrzej Lepper ponownie jest wicepremierem oraz ministrem rolnictwa.

PiS po raz kolejny pokazało, że najważniejsza jest władza. Nie liczą się problemy państwa, nie liczy się opinia społeczeństwa. Stara-nowa koalicja jest znowu w użyciu. Większość w Sejmie jest stabilna, wizja wyborów oddaliła się.

To dobrze. Przynajmniej znowu będzie się z czego pośmiać. A muszę przyznać, że od czasu rozpadu koalicji moje życie stało się jakieś smutniejsze. Ponownie będę oglądał pana Jarosława Kaczyńskiego, Romana Giertycha i Andrzeja Leppera przy jednym stole. Kiedy to razem zgodnie będą nam wmawiać, że sytuacja w kraju jest dobra i stabilna. Ja będę się wtedy śmiał – a to dobrze, bo jedna minuta śmiechu, to jeden dzień życia więcej.

Radomir Wit, lat 15

Comments

comments

Dodaj komentarz