Rząd na walizce – Magdalena Madeja,

Rządowy kolos na glinianych nogach upada i powstaje na naszych oczach. Chwiejąca się już od wielu tygodni koalicja PiS-LPR-Samoobrona wreszcie przyznaje się do niedorzeczności swojego bytu, a roszady na stanowiskach umacniają naród w przekonaniu, że stołki w IV RP dostaje się i traci tylko przez przypadek.

 

Dla Pis-u mozolne tłumaczenie ciemnemu ludowi, że odnieśliśmy jednoznaczny sukces na szczycie UE, stało się na tyle już niewygodne, by wreszcie kazać zapomnieć wszystkim o rozmowach w Brukseli, komplementach ojca dyrektora i zająć ich czymś innym. A że strajk pielęgniarek wychodzi już wszystkim bokiem, zbliżają się parlamentarne wakacje, p. Fotyga uciekła robić zamki z piasku, a p. Giertych szachuje: Gombrowicz czy Kafka, przyszedł czas na świeżą pożywkę dla mediów. Padło na Leppera (znowu!), Lipiec skapitulował sam. W poniedziałek nasz pan premier oświadczył wszem i wobec, że kończy znajomość z Lepperem (biedak, podzielił los Zalewskiego). Kiedy dziennikarze na konferencji prasowej zaczęli podpytywać o przyczyny dymisjonowania szefa Samoobrony, zostali odesłani z kwitkiem. Chodzi rzekomo o aferę korupcyjną, ale premier „nie wszystko wie” i „nie wszystko może powiedzieć”. I, oczywiście, „to ma nam wystarczyć”. Andrzej Lepper zapowiedział od razu, że do takiego rządu wrócić, nie wróci, ale może jak się zapatrzy na Gilowską to wróci, i to prędzej niż się tego spodziewamy. (Zresztą, ma w tym wprawę.) Koalicja na włosku, tym bardziej że jej drugi filar – LPR, od jakiegoś czasu poważnie choruje na europejską fobię. Co więcej, LPR odejdzie z koalicji, jeśli premier nie uzasadni słuszności interwencji policji politycznej, pozostawiając jeden jedyny domysł: ukartowana prowokacja. To, co się teraz dzieje w państwie, to, jak słusznie określił Donald Tusk, „polityczne wariactwo”. Parafrazując tekst ze Smreka 3: „nie wiadomo, kto jest winny, chyba, że ktoś, kto jest winny, jest niewinny, a byłby winny nie tam, gdzie go nie ma”.  

Jak widać, rząd ma pieniądze, przechwycił walizkę! Będzie na kolejne wybory, spoty reklamowe, wiece… Bez obaw, starczy i na pełne obietnic kampanie. Dobrze by było jednak, gdyby trochę odłożyć na wymianę drzwi w poszczególnych ministerstwach. Proponuję- jak na westernach – kowbojskie, co wy na to? Nie trzeba sięgać do klamki, a są w sam raz do zamykania, zanim jeszcze zostaną porządnie otwarte.

 
    

 

Magdalena Madeja,

Comments

comments

Dodaj komentarz