SKAZANI NA WYSPY??? – Kornelia Kouhan, 15 lat

Obudzony "optymistycznym" wrzaskiem z ulicy otworzyłem oczy. Rozejrzałem się po pustym niemalże pokoju, próbując sobie przypomnieć zdarzenia z poprzedniej doby. Nie pamiętałem jednak nic, nawet tego, kim jestem. Włączyłem telewizor. Gdy moim oczom ukazała się uśmiechnięta pani przedstawiająca wiadomości o przeszłości agenturalnej kolejnej osoby publicznej, coś zaczęło mi świtać. Przełączyłem program. Ujrzałem dyskusję trzech nadętych bufonów, obrzucających się oskarżeniami oraz wyzwiskami. I wtedy sobie przypomniałem – jestem Polakiem z wyższym wykształceniem, żyjącym na skraju nędzy z zasiłku dla bezrobotnych! To olśnienie nie przyniosło mi jednak żadnej ulgi. Wręcz przeciwnie. Poczułem w sercu ogromną gorycz. Pomyślałem, że to pewnie zawał, gdyż byłem w grupie wysokiego ryzyka, miałem już przecież trzydzieści pięć lat. Udałem się więc do ośrodka zdrowia w poszukiwaniu kardiologa. Jakaś gadająca małpa, która pewnie uciekła z pobliskiego zoo powiedziała, żebym lepiej poszedł do wariatkowa, skoro nie wiedziałem, iż w Polsce kardiologów już nie ma. Wyjechali na Wyspy. Udałem się więc we wskazane miejsce. Po drodze spotkałem jednak człowieka, który powiedział mi, iż cały ten kraj to jedno wielkie wariatkowo. Wtedy już kompletnie oszalałem. Przypomniałem sobie, że miałem kiedyś przyjaciół. Postanowiłem ich odwiedzić, ale na drzwiach ich mieszkania wisiała karteczka z napisem "właścicieli szukaj w Irlandii". Załamany poszedłem do domu. Po przekroczeniu progu mojego domostwa uświadomiłem sobie, że nie mam tu po co żyć. Wygrzebałem ze skrytki wszystkie swoje oszczędności i byłem pewny. LECĘ NA WYSPY!

Ilu jeszcze naszych rodaków zdecyduje się na ten drastyczny krok? Jak dużo zła musi się zdarzyć, żeby coś w tym kraju zmieniło się na lepsze? Czy jesteśmy skazani na emigrację?

Może powyższy scenariusz jest odrobinę zbyt pesymistyczny. Lecz wewnętrzny proces degradacji i podcinania skrzydeł młodym, zdolnym i ambitnym rodakom zmusza polską inteligencję do szukania szansy na Zachodzie. Mało tego, nawet drastyczna ucieczka specjalistów w pogoni za wyższymi zarobkami nie zwiększy płac w naszej ojczyźnie. Dlaczego??? Bo łatwiej i taniej sprowadzić Rumuna czy Bułgara. Co zostanie z Polski, gdy będzie wegetować w niej tylko ciemna masa bez szkoły i zawodu, a wszelkie wymagające specjalizacji posady zostaną zajęte przez ludzi ze Wschodu?

Atmosfera wśród społeczeństwa staje się coraz gorsza. Gdziekolwiek ruszyć, wszędzie słychać głos narzekający na obecną władzę. Poziom zdziczenia obyczajów na polskiej arenie politycznej wymyka się spod wszelkich wymiernych skal. Głównym zajęciem polityków jest wytykanie błędów i krytyka programów politycznych przeciwników. Do tego dochodzi ciągłe wypominanie osobom publicznym ich agenturalnej przeszłości, tzw. dezubekizacja. Tylko czemu ona służy? Myślę, że bezsensowne jest obciążanie autorytetów i pomaga ono tylko głodnym sensacji mediom. Kto wie, czy na przykład za dwadzieścia lat, kiedy do władzy dojdzie inna formacja, nie będzie kar za współpracę z obecnie rządzącą partią? Tylko czy będzie komu ją wytykać? A jeśli wyjedziemy wszyscy? Czy czeka nas kolejne zniknięcie z mapy świata???

 

Kornelia Kouhan, 15 lat

Comments

comments

Dodaj komentarz